RPG online

Gry fabularne online

Forum RPG online Strona Główna -> Fan Fiction -> Zemsta arcymaga - krótkie opowiadanie do KC
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Zemsta arcymaga - krótkie opowiadanie do KC
PostWysłany: Śro 20:16, 07 Kwi 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Ostrogarski kupiec zbożowy Michelon uważał się za człowieka bywałego w świecie i oczytanego, a mimo to przez długą chwilę szukał ze skupioną miną słów dostatecznie wyważonych, by przypadkiem nie okazać kapitanowi swego starannie skrywanego zdumienia.

- Cóż, bez wątpienia jest to unikat w swej dziedzinie - wykrztusił w końcu niechętnie, zadzierając głowę i taksując wzrokiem górujący ponad nim obiekt - Wyznam szczerze, iż pierwszy raz widzę tak... tak śmiałą koncepcję. O ile się nie mylę, inne posiadają bardziej... zwyczajną postać, prawda?

Kapitan Takiel westchnął ciężko, a potem przechylił się przez rufową poręcz holka i splunął żółtą od prymki śliną w ledwie widoczny kilwater. Wyładowany zbożem statek sunął ociężale kamiennym kanałem ku odkrytej przestrzeni Wielkiego Jeziora, ciągnięty wytrwale przez dwie zziajane załogi łodzi wiosłowych należących do ostrogarskiego kapitanatu. Spojrzenie dowódcy holka obiegło pobliskie nabrzeża i blanki portowych murów, natrafiło na gromadnie żegnających statek gapiów i czym prędzej umknęło z powrotem ku poważnej twarzy kupca Michelona.

- Miał wyglądać zupełnie inaczej, kurna mać - przyznał Takiel - Gildia zamówiła ten dmuchacz u mistrza magii Kethariana z ostrogarskiej gildii na rocznicę śmierci starego Brożyny, bo i ten holk został akuratnie na rocznicę zwodowany i jego nosi imię...

- Imię Brożyny? - zdumiała się zauważalnie starsza wiekiem kapłanka Asteriusza, która podróżowała w sobie tylko znanych sprawach na południe Jeziora i dzięki uprzejmości gildii znalazła się na pokładzie holka - A ja słyszałam, być może opacznie, że wasz statek nosi nazwę...

- Bardzo opacznie!- przerwał kobiecie Takiel, być może zbyt gwałtownie i niegrzecznie, ale czerwień na jego twarzy podpowiedziała kapłance, że lepiej byłoby puścić ów nietakt pobłażliwie w niepamięć - Ten holk zwie się Brożyna, ku pamięci mistrza Brożyny, tego który zbudował pierwsze żarna... te tam...

- Żarna bębnowe - podpowiedział uczynnie kupiec Michelon, zaznajomiony z tematem przez wzgląd na zawodowe doświadczenie - Z podwójnym równoległym napędem na gobliny. Młyny w jego folwarkach zyskały dzięki temu ogromnie na wydajności, a sama gildia zaczęła dorabiać na patentach. Czcigodna pani pozwoli, że objaśnię - Michelon odwrócił się w stronę kapłanki, skłonił się jej uprzejmie - Nowatorski ów projekt polegał na zamknięciu w wielkim bębnie gromady goblinów oraz zawieszonego na pasach na osi bębna głodnego jeżłacza. Obecność tego okropnego drapieżnika miała zachęcać gobliny do jak najszybszego uciekania poza zasięg jego pazurów, a przez to do wprawienia bębna w ruch, dzięki któremu za pomocą innych mechanizmów w ruch szły również żarna do mielenia zboża.

- Niezwykle pomysłowe, ale trąci mi barbarzyństwem - wzruszyła ramionami dostojna pasażerka - Takie niewolenie rozumnych istot nie idzie do końca w zgodzie z naukami mojego kościoła.

- Jakie tam one rozumne, wasza czcigodność! - parsknął Takiel - Toż te goblińskie paskudasy to taka sama zaraza jak jeżłacze, jedne drugim równe, to niech się i żrą między sobą, jeśli to tylko jakie korzyści dla nas normalnych ludzi przynosi.

Widząc pochmurną minę na twarzy kapłanki Michelon uniósł pojednawczo dłonie i zmienił czym prędzej kłopotliwy temat, kiwając głową w stronę zamontowanego na rufie holka dmuchacza.

- Jakże to zatem się stało, że gildia weszła w posiadanie tak... niezwykłego obiektu? - zapytał spoglądając ponownie na nieforemną bryłę metalu.

- Ja tam niewiele wiem, com słyszał, to jeno od znajomków z kantorów gildii - odparł niechętnie Takiel, wyraźnie skrępowany zainteresowaniem kupca - Pono rada uznała zgodnie, że skoro Brożyna taki nowatowor był czy inszy niby wynajdywacz cudów, to się go godnie uczci zamawiając dmuchacz u tana Kethariana, co to słynie w Ostrogarze z zamiłowania do wynalazków, dziwacznych eksperymentów, a cudaśnych artefaktów, co to zazwyczaj wcale nie chcą działać, ale wielce są niezwykłe. No i zamówili dmuchacz, co miał być równie niezwykły jako te żarna Brożyny, znaczy się pierwszy i jedyny taki inszy jak inne, rozumiecie?

Kupiec i kapłanka pokiwali głowami dając niemo do zrozumienia, że nadążają jak na razie za nieco chaotycznym wywodem dowódcy holka. Wiosłowe łodzie wychynęły na wody Jeziora, przeciągany przez kanał statek zaczął się również wynurzać z czeluści wielkiej wodnej bramy stanowiącej jedno z licznych wejść do ostrogarskich portów. Wioślarze śpiewali coś rytmicznie, wszyscy z wyjątkiem kilku krzepkich półolbrzymów, którzy zanurzali pióra w wodzie w rytm dziwnych pomruków wydawanych z przepastnych piersi miast zwyczajowego śpiewu.

- No i dostali iście niezwykły - Michelon uśmiechnął się kącikami ust, ale zaraz spoważniał, bo w oczach Takiela pojawiły się natychmiast gniewne błyski - Wybaczcie, jeślim uraził, kapitanie.

- Ech, wybaczcie i wy, panie Michelonie. Krew człowieka powoli zalewa jak widzi te drwiące uśmieszki, a słyszy te szepty za plecami! Nie tak to było jak się wam zdawa. Mistrz Ketharian zbudował dmuchacz podług zamówienia, ale jak rada gildii go obejrzała, wszyscy wpadli w oburzenie, a złość, bo za nic im się nie podobał. Kanciasty był podobno, niczym jaka wielka skrzynia, z wystającymi tubami, a z tyłu miał jakieś wajchy i pokrętła, co to podobno nimi przesuwać trza było, żeby go włączyć i wyłączyć. Mistrz gildii Tauberine orzekł, że ten dmuchacz to jakaś wypaczoka jest czy wypaczka czy jakoś tak i orzekł jeszcze, że za niego nie zapłaci, bo do niczego on nie przystaje, no chyba, że do koziej rzyci... dostojna pani wybaczy. I się strasznie wtedy mag Ketharian zezłościł i odrzekł, że jak się na jego talencie w gildii nie poznali, to on wspaniałomyślnie im drugi dmuchacz zrobi za darmo, bardziej zwyczajowy, na podobieństwo tych wszystkich syren i aniołów, co to na rufach inne holki gildii mają, a co dmuchają tak kraśnie w żagle. Jeno dodał zara, że on na syrenach się nie zna i zamiast syreny co inszego zbuduje.

- I zbudował to - pokiwał z nagłym zrozumieniem kupiec Michelon - Tak, teraz widać, że urażony w swej dumie mag gotów naprawdę daleko się posunąć. I gildia ten dmuchacz kupiła?

- Podobno rada nie miała wyjścia - rozłożył ramiona kapitan - Bractwa magów oświadczyły, że jak przewoźnicy nie będą szanowali ich ciężkiej, a kosztownej pracy, to się mogą wypchać sianem i samemu se w żagle dmuchać, znaczy się, z płuc, panie, bo więcej zleceń na dmuchacze od nich ostrogarscy magicy nie przyjmą, a zaczną je robić dla konkurencji. No to co mieli zrobić? Ugięli się i wzięli.

- Cóż, jakby cudacznie nie wyglądał, zapewne wspaniale działa - powiedział po chwili ciężkiego milczenia kupiec Michelon, raz jeszcze przyglądając się osobliwej formie dmuchacza.

- Tak, to akuratnie prawda - oblicze Takiela pojaśniało nieco - I zaraz będzie się o tym można na własne oczyska przekonać, bo wioślarze już rzucili liny.

Michelon przeszedł na bok rufy, wyjrzał ponad relingiem spoglądając wzdłuż burty statku. Obie łodzie faktycznie zawracały ciasnym łukiem, uwolnione od ciężaru żaglowca i śmigające teraz znacznie szybciej ku bramie wodnej.

- Szczęśliwej drogi, Piard! - zakrzyknął jeden z wioślarzy, zapewne dowódca załogi. Michelon spostrzegł z miejsca rechoczących otwarcie towarzyszy wioślarza, lecz tego nie skomentował wiedząc już doskonale, co było źródłem osobliwego przydomku holka.

- Chędoż się, suczy synu! - odwrzasnął kapitan Takiel, ponownie czerwieniejąc - Dostojna pani wybaczy, ale...

- Rozumiem - powiedziała z leciutkim uśmieszkiem kapłanka - Nie pochwalam, ale w zaistniałej sytuacji rozumiem.

Holk wytracił w międzyczasie swą mizerną szybkość i zaczął się kołysać na falach Jeziora. Skaczący po rejach marynarze byli nader wprawni w swym fachu, Michelon musiał im to w duchu przyznać. Opuszczane szybko żagle załopotały głośno łapiąc pierwsze podmuchy lekkiego wiatru.

- Pani, panie, pozwólcie, że wam pokażę jak to działa - kapitan odzyskał w końcu nieco dobrego humoru, nawet się uśmiechnął pokrzepiony przyjaznym wyrazem twarzy pasażerów - Jeno przez wzgląd na dobre obyczaje o wyrozumiałość proszę, bo ten dmuchacz wielce osobliwe ma miejsce do uruchamiania i jeszcze dostojna pani gotowa się obrazić...

- Szczerze wątpię, by coś jeszcze mogło mnie dzisiaj zadziwić - odparła zadziwiająco lekkim tonem kapłanka, podążając za wymownym spojrzeniem kapitana i pojmując od razu powód jego szczerego zakłopotania - A cóż to właściwie uczynić trzeba, żeby ten artefakt zaczął dmuchać?

- Ano złapać i chwilę ścisnąć - Takiel raz jeszcze poczerwieniał, skrępowany koniecznością składania takich wyjaśnień w obecności przedstawicielki asteriuszowskiego kościoła - Ale jeno chwilkę, co by się ten... ta dźwignia nagrzała i zara popędzimy jak strzała.

Jak się chwilę później okazało, kapitan Takiel nie skłamał. Dmuchacz mistrza Kethariana działał z niezwykłą skutecznością i stojący dla odmiany na dziobie holka Michelon z lubością wystawiał twarz na powiew bryzy. Statek pruł taflę Jeziora z ogromną prędkością, zmierzając wprost ku południowemu wybrzeżu. Odwróciwszy się w stronę śródokręcia kupiec kolejny raz z rzędu spojrzał na przednią część dmuchacza... w zasadzie zaś na jej tylną, jeśli brało się pod uwagę kryteria anatomiczne.

Ostrogarski mistrz magii dowiódł niezbicie swej przewrotnej złośliwości i braku zrozumienia dla tradycjonalistów z gildii przewoźników, nie potrafiąc przejść spokojnie nad ich brakiem aprobaty dla pierwszej wersji jego dmuchacza.

Na kasztelu rufowym holka przycupnął wielki metalowy troll, mierzący blisko trzy metry w kłębie i skierowany szkaradną gębą do tyłu, w stronę steru. Stwór obłapiał szponiastymi łapami rogi szerokiej rufy, wyglądając ponad relingiem na spieniony kilwater i wypinając w kierunku śródokręcia swój masywny zad, będący źródłem silnego strumienia powietrza wypełniającego naprężone do granic możliwości żagle.

Michelon zerknął na pyszniące się pomiędzy udami trolla dorodne przyrodzenie, ściskane chwilę wcześniej przez wyjątkowo zakłopotanego tą czynnością kapitana Takiela, po czym odwrócił swą twarz z powrotem ku południowej linii widnokręgu.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 23:55, 07 Kwi 2010
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Twierdza Wroclaw





Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing Laughing
genialne
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 13:30, 04 Sie 2017
aaa4
 
Dołączył: 04 Sie 2017
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów






-Bardzo smieszne - parsknela Eve tonem sugerujacym, ze jednak nie. - Bo tu nie ma prawie kosciolow i o ile mi wiadomo, nie da sie tu zdobyc krzyza, trzeba sobie je robic samemu. Poza tym kiedy one wszystkie dorastaly - czy to nie zabawne, pomyslec, ze kiedys dorastaly? - religia nie byla tylko czyms, czym sie zylo w niedziele. Tym sie zylo w kazdej minucie, codziennie, a Bog zawsze byl gotow nieco sie rozerwac, gromiac grzesznikow.

-Nie mow tak - mruknal Michael. - Boga to nam tu troche jednak brakuje.

-Michael, bez obrazy dla Wielkiego Szefa, ale sam sie od nas odsunal - stwierdzila Eve. - Wiesz, ile nocy przemodlilam sie w lozku? Dobry Boze, zabierz tych wszystkich zlych ludzi? Tak, ale podzialalo. - Michael juz otwieral usta, zeby cos powiedziec. - Tylko mi nie mow, ze Bog mnie kocha. Gdyby Bog mnie kochal, wcisnalby mi w rece bilet autobusowy do Austin, zebym mogla raz na zawsze zwiac z tego miasta.

Eve miala w glosie... No coz, gniew. Claire postukala olowkiem w notes, unikajac kontaktu wzrokowego.

-Jak one powstrzymuja ludzi przed wyjazdem? - spytala.

-Nie robia tego. Niektorzy wyjezdzaja. Na przyklad Shane wyjechal - przypomnial Michael. - Moim zdaniem pytanie, ktore powinnas teraz zadac, brzmi: Jak oni powstrzymuja ludzi przed gadaniem. I tu wlasnie zaczyna sie cos dziwnego.

-Dopiero tu sie robi dziwnie? - mruknela Claire. Eve sie rozesmiala.
Zobacz profil autora
Zemsta arcymaga - krótkie opowiadanie do KC
Forum RPG online Strona Główna -> Fan Fiction
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin