RPG online

Gry fabularne online

Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K -> Final Sanction Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 42, 43, 44  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Czw 19:44, 23 Gru 2010
Blaster
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 05 Cze 2009
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna





Tylko, że jeśli to pułapka (mało prawdopodobne) to pozbawienie się asekuracji ze strony mrocznego anioła może być niebezpieczne.
Może lepiej gdyby zaczekał do czasu aż podejdziemy do bramy (znajdziemy się w martwej strefie ostrzału bolterów).
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 23:34, 27 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.42 czasu lokalnego

Wydawszy suche rozkazy kierowcom transporterów Lucien przywołał do siebie pozostałych braci i ruszył szybkim krokiem w stronę bramy enklawy, śledząc optycznymi autozmysłami trzymające go cały czas w polu rażenia lufy ciężkich bolterów wieżyczek. Reszta Marines ruszyła jego śladem rozpraszając nieznacznie szyk i opuszczając broń ku nawierzchni drogi. Silniki obu pojazdów zgasły niemal jednocześnie, a oglądający się ponad naramiennikiem apotekariusz spostrzegł parę kierowców dosłownie wspinających się na fotele i odprowadzających swych niecodziennych pasażerów pełnym fascynacji wzrokiem.

- Eliasie, ulotnij się cichaczem - rzucił w eter na taktycznym paśmie Lucien - Sprawdź sytuację w obrębie przepompowni, ale pozostawaj w stałym kontakcie radiowym.

- Potwierdzam - padła krótka, ale pobrzmiewająca autentycznym zadowoleniem odpowiedź - Odezwę się natychmiast po analizie sytuacji.

Marines pokonali szeroki pas ziemi niczyjej dzielący jezdnię od ściany muru, pozornie nie zwracając uwagi na mierzących do nich wciąż obrońców, ale gotowi w każdej sekundzie odpowiedzieć na zdradziecki atak i zmieść seriami z bolterów przechylonych ponad blankami ludzi w czarnych karapaksach. Sepheran szedł jako ostatni w szyku, z ciężkim bolterem opartym o prawy naramiennik. Jego system wspomagania ognia ustawicznie analizował strefę ostrzału najbliższej wieżyczki, wyświetlając na prawym wizjerze hełmu sugerowaną trajektorię ognia w przypadku próby zniszczenia pociskami jej mechanizmu obrotowego. Broń Krwawego Anioła potrafiła bez trudu przebić na wylot miejscowy samochód pancerny, ale wieżyczki enklawy były znacznie ciężej opancerzone, toteż trzeźwo myślący Marine uznał, że ma zaledwie trzy sekundy na wykonanie stawianego przed sobą zadania, a szansa jego realizacji wynosi niecałe czternaście procent. Każda kolejna sekunda spędzona w polu ostrzału wieżyczki zwiększała prawdopodobieństwo jej unieruchomienia o kilka sekund, ale groziła jednocześnie śmiercią samego Sepherana.

Apotekariusz odetchnął ze starannie skrywaną ulgą, kiedy znalazł się w cieniu odlanej z czarnego żelaza bramy, spoglądając na zdobiący ją ogromny emblemat dwugłowego orła. Pozostali zakonnicy dołączyli do niego schodząc z pola rażenia usytuowanych w górze wieżyczek, ale wciąż zachowując profesjonalną czujność. Nikt nie wiedział jakie jeszcze niespodzianki mogli skrywać w zanadrzu obrońcy, od wbudowanych w futrynę bramy wysuwanych działek termicznych po emitery broni psionicznej.

- Mówi Młot - oznajmił Lucien mocując swój bolter na magnetycznym uchwycie nagolennika - Jesteśmy pod bramą. W imię Boga-Imperatora, otwierajcie.

Brama rozsunęła się, nim jeszcze przebrzmiał głos Ultramarine, z cichym zgrzytem wślizgując się w mur po obu stronach wejścia i odsłaniając widok na wewnętrzną część enklawy. Trzydziestu stojących na placu mężczyzn w czarnych karapaksach i pełnych hełmach trzymało swe ciężkie lasery w zgięciach lewych ramion, ale autozmysły Luciena natychmiast odnotowały fakt, że akumulatory ich broni ustawione były w pełnym trybie zasilania.

Stojący nieco z boku człowiek w pancerzu identycznym jak zbroje pozostałych strażników podszedł bliżej opuszczając trzymany w prawej rękawicy laser lufą ku ziemi, lewą zaś podnosząc wizjer swego hełmu. Lucien ujrzał blade twarde oczy osadzone w równie bladej, pozbawionej śladu zarostu twarzy.

- Jestem starszy vitifer Raelthion - powiedział głosem, w którym apotekariusz rozpoznał natychmiast wcześniejszego rozmówcę radiowego - Witajcie w imieniu Boga-Imperatora. Czym powodowana jest wasza obecność w tym uświęconym miejscu?

Brama zasunęła się za plecami Sepherana z metalicznym trzaskiem uderzających o siebie połówek.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 0:01, 28 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.42 czasu lokalnego

Mroczny Anioł uśmiechnął się pod nosem potwierdzając odbiór rozkazu, odwrócił się w miejscu znikając pośród cichego pomruku serwomotorów za ostrą krawędzią szczytu dachu i usuwając się całkowicie z pola widzenia obrońców. Ostatnim widokiem w dole ulicy byli jego bracia dochodzący szybkim krokiem do odlanej z czarnego żelaza bramy enklawy, toteż usatysfakcjonowany brakiem aktów agresji ze strony obrońców Elias ruszył dachami skacząc z jednego na drugi dzięki sile mechanizmów wspomagających jego nogi i nie uruchamiając jeszcze plecaka. Obrońcy enklawy najwyraźniej nie wiedzieli jeszcze o jego obecności, toteż szturmowiec nie chciał się dekonspirować rykiem rakietowego napędu rozpoznawalnego nawet zwykłym ludziom z tak niewielkiej odległości.

Zamiast tego oddalił się w stronę bliższej sobie przepompowni skacząc pomiędzy niemal stykającymi się ze sobą dachami sąsiednich budynków, kilkakrotnie omal nie zarywając swą masą zbyt delikatnej konstrukcji, raz zaś wpadając jedną nogą po nagolennik w jakieś poddasze i demolując fragment poszycia dachu. Od strony fortyfikacji odgradzających Magistrię od pozostałych dystryktów słyszał głuchy huk artyleryjskich wystrzałów i terkot broni maszynowej, od krótkiego czasu wyraźnie przybierający na sile i wieszczący najpewniej rozpoczęcie kolejnego szturmu rebeliantów. Elias zdawał sobie sprawę z faktu, że czciciele ksenosów musieli ginąć całymi tysiącami na przedpolach umocnień, ale przewaga liczebna po ich stronie zdawała się równoważyć siłę ognia obrońców, również umierających pod ostrzałem wroga lub walących się z nóg z wyczerpania na blankach muru. Rewolta trwała od dwóch dni, toteż mimo stonowanej niechęci do zwykłych żołnierzy Imperium Mroczny Anioł znajdował zrozumienie dla ich ludzkich słabości - blisko pięćdziesiąt godzin spędzonych na pierwszej linii obrony musiało odcisnąć na tych biedakach ogromne piętno, a chaos w strukturach dowodzenia spowodowany śmiercią tak wielu zamordowanych skrytobójczo oficerów musiał też bardzo nadszarpnąć morale obrońców.

Oddaliwszy się na blisko kilometr od graniczącego z enklawą budynku Elias włączył plecak po raz pierwszy, przeskakując na słupach ognia na przeciwną ulicę i wprawiając swym nieoczekiwanym widokiem w skrajną panikę kilka kobiet wyglądających trwożnie zza uchylonych szeroko drzwi jakiegoś domostwa. Nie zawracając sobie ich widokiem głowy Mroczny Anioł przyśpieszył tempo swej podróży, raz za razem uruchamiając dysze plecaka i przemieszczając się większymi skokami z dachu na dach. Widział coraz wyraźnie spowite kłębami dymu umocnienia Magistrii, gdzieniegdzie rozpalone płomieniami palących się stanowisk obronnych. Lokalizator wbudowany w hełm uświadomił szturmowcowi, że od przepompowni dzieli go zaledwie półtora kilometra, toteż zaczął w trakcie ruchu filtrować imperialne częstotliwości z zamiarem nasłuchu na paśmie używanym przez oddziały ratunkowe Gutersloha, nic czytelnego nie zdołał jednak wychwycić w panującym w eterze chaosie krzyżujących się ze sobą meldunków, wezwań o wsparcie w zagrożonych sektorach umocnień, próśb o dostawę amunicji lub pomoc medyczną.

Wskoczywszy na nieco wyższy od pozostałych komin, czworokątny i zbudowany z wielkich bloków kamienia, szturmowiec przykucnął na nim na podobieństwo ogromnego metalowego gargulca, spoglądając w dół na sąsiadujące z budynkiem ulice. Kilkaset metrów w kierunku muru dostrzegł poruszenie w postaci pięćdziesiątki biegnących truchtem ludzi w mundurach i kamizelkach zmierzających ku przepompowni, ale ledwie sekundę później spostrzegł kątem oka inny ruch, w głębi wąskiej ulicy biegnącej ku enklawie astropatów. Tam też znajdowała się przemieszczająca szybko grupa ludzi, licząca około dwudziestu osób mających na sobie coś, co z tej odległości przypominało wodoszczelne kombinezony - w przekonaniu tym utrwalił widok mokrych śladów pozostawianych przez biegaczy na suchej nawierzchni ulicy.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 1:18, 28 Gru 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Powiem oficerowi że przybyliśmy w celu spotkania się z adeptkę Elsharnę(natychmiast żeby nie było wątpliwości).

Pozdrawiam

P.S. Borsie bardzo chętnie usłyszałbym raport o tych osobnikach i podał Majorowi informacje aby kontaktował się z Tobą bezpośrednio.

Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 20:32, 28 Gru 2010
Bors
Mistrz Gry
 
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 665
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus
Płeć: Mężczyzna





Przekażę wam informacje "live", ale chcę wiecej szczegułów.
1. Przypatruję się czy "nurkowie" mają jakąś cięzką i niebezpieczną broń lub ładunki wybuchowe.Jeśli tak, to będe bardziej ostrożny.
2. Czy infiltratorzy mogą zaskoczyć imperialnych? Jeśli tak, to postaram sie ich ostrzec . Jesli się nie uda, zaatakuję bezzwłocznie, korzystając z zaskoczenia i przewagi pozycji. zaszarżuję z powietrza i z imperialnym okrzykiem na ustach, w miarę możliwości eliminując przypuszczalnego dowódcę grupy.
3. Przed szarżą ostrzegę braci iż oddział kierował sie w stronę wieży i że co najmniej jeden dostał sie przez kanały.
4. Ostrzegam o sytuacji w miarę możliwości dowódcę obrony
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 22:34, 30 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.43 czasu lokalnego

Brat Lucien postąpił krok do przodu górując ponad dowódcą straży enklawy i rzucając na niego cień swą olbrzymią postacią. Blade oczy patrzącego na giganta mężczyzny nie zdradzały najmniejszego śladu zakłopotania, nawet błysku zalęknienia, do którego Ultramarine już zdążył w kontaktach z pomniejszymi śmiertelnikami przywyknąć - wręcz przeciwnie, apotekariusz nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że dostrzega w nich dziwną pustkę.

- Jestem Młot - powtórzył raz jeszcze, podnosząc pancerną prawicę i czyniąc nią znak Orła - Przybyliśmy z rozkazu konklawy, by służyć wsparciem Ordo Xenos. Musimy się natychmiast spotkać z adeptką Elsharną.

Mężczyzna zwący się Raelthionem nic nie odrzekł w pierwszej chwili, wieszając własny laser na ramieniu, a potem ściągając z głowy hełm. Ujrzawszy jego gładko ogoloną czaszkę apotekariusz z miejsca pojął pochodzenie owego niepokojącego wyrazu pustki we wzroku oficera: niesymetryczne chirurgiczne blizny znaczące głowę starszego vitifera dowodziły niezbicie licznych zabiegów lobotomii, jakim go poddano czyszcząc wybrane partie umysłu człowieka i przygotowując go tym samym do specyficznej życiowej misji: strzeżenia astropatów.

- To niemożliwe, Młocie - odpowiedział Raelthion wkładając hełm w zgięcie ramienia - Interakcja z dotychczasowymi rozkazami. Wejście do Wieży Ech musi pozostać trwale zablokowane do chwili odwołania. Jesteście na terytorium objętym immunitetem Adepta Astra Telepathica. Nie jestem zobowiązany do przejęcia waszych poleceń, o ile nie nakaże mi tego mój bezpośredni przełożony lub jego odpowiedni w strukturze władz Avalosu.

- Kim jest twój przełożony? - zapytał Lucien starannie skrywając rosnącą frustrację. Marine wiedział doskonale, że Raelthion rozpoznał tożsamość przybyszów i zdawał sobie sprawę z ich kompetencji, nie miał natomiast pojęcia jak daleko biomagosowie zaingerowali w jego umysł eliminując podatność na pewne bodźce, na inne zaś wzmacniając. Starszy vitifer Raelthion nie był zwykłym człowiekiem, tylko rodzajem znacznie bardziej usamodzielnionego serwitora, nie czekającego biernie na precyzyjne rozkazy, tylko aktywnie realizującego aż do odwołania otrzymane polecenia i interpretującego je na poziomie komplikacji zupełnie dla serwitora nieosiągalnym.

A to oznaczało niemal całkowitą odporność na zastraszenie, szantaż i przeważającą większość argumentów mogących odwieść go od ścisłego trzymania się rozkazów.

- Do wczoraj był nim czcigodny adept Syphon, Młocie - odpowiedział oficer.

- Do wczoraj? - Lucien podniósł instynktownie głowę, kiedy od strony fortyfikacji Magistrii dobiegł go narastający dźwięk artyleryjskiej nawały - A obecnie?

- Obecnie nie mam bezpośredniego przełożonego, Młocie - Raelthion mówił w denerwująco beznamiętny sposób, niczym człowiek recytujący z pamięci wyuczone wcześniej kwestie - Zgodnie z procedurami realizuję polecenia otrzymane od adepta Syphona, a one zabraniają dopuszczenia do adeptki Elsharny kogokolwiek prócz sankcjonowanych konkordialistów Adepta Astra Telepathica.

- A gdzie jest teraz adept Syphon? - zapytał Ultramarine słysząc w komunikatorze hełmu narastające pomruki swych braci.

- Odszedł do Boga-Imperatora, Młocie. Zmarł wczoraj wieczorem. Atak serca.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 0:03, 02 Sty 2011
el_imperatorro
Mistrz Gry
 
Dołączył: 26 Sie 2008
Posty: 1125
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wolsztyn / Poznań
Płeć: Mężczyzna





W takim razie pozostaje nam zapytać o jakiegoś zwierzchnika straży wśród cywilnych lub armijnych organizacji. Może ktoś z otoczenia gubernatora albo on sam? Jeśli nie, to współczuję tym biedakom, bo Sepheran zaraz poczęstuje ich wiązką boltów.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:43, 02 Sty 2011
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.47 czasu lokalnego

Pancerny gargulec tkwiący bez ruchu na szczycie komina sprawiał wrażenie groteskowej rzeźby, toteż żaden ze zdyszanych imperialnych żołnierzy nadbiegających pobliską uliczką nie zwrócił na niego uwagi, chociaż po chwili namysłu niektórzy z nich pewnie pewnie poczuliby zwątpienie na myśl o tym, czy taki gargulec kiedykolwiek zdobił jakiś budynek w Magistrii.

Elias przyglądał się innej grupie ludzi, tej noszącej wilgotne jeszcze kombinezony, szacując dokładniej jej liczebność i uzbrojenie. Wyostrzone autozmysły wychwyciły natychmiast charakterystyczne kształty dźwigane przez dwóch intruzów, nie mogące być niczym innym jak tylko karabinami termicznymi; pozostali obcy nieśli w rękach masywne karabiny automatyczne, na plecach zaś chlebaki, które po pierwszej potyczce w Lordsholmie bardzo źle się Mrocznemu Aniołowi kojarzyły. Nurków było trzydziestu dwóch, a poruszali się w bardzo sprawny sposób, ubezpieczając się wzajemnie i wypatrując zagrożenia z każdej strony. Na oczach Eliasa opuścili niebezpieczną dla nich ulicę i zniknęli w jakiejś bramie pokonując kolejny kwartał budynków ich wnętrzem, niczym doświadczeni infiltratorzy.

Mroczny Anioł obejrzał się błyskawicznie w kierunku najbliższego oddziału lojalistów. Żołnierze wciąż truchtali w stronę budynku przepompowni, zdradzając wyraźne oznaki fizycznego wyczerpania i nie mając najwidoczniej pojęcia o istnieniu grupy, która właśnie stamtąd wyszła.

- Elias do Luciena - rzucił w eter Mroczny Anioł - Bracie, infiltratorzy w obrębie dystryktu. Liczebność nieznana, co najmniej trzydzieści plus. Mają broń termiczną. Przeszli przez kanały. Grupa kieruje się w stronę enklawy...

Zakonnik umilkł na chwilę, bo jego czujny wzrok dostrzegł znienacka jakieś poruszenie w wąskiej ulicy dwa kwartały dalej, ujawniając znienacka istnienie kolejnej grupy mokrych od ścieków infiltratorów. Ci przekradali się znacznie ostrożniej, wzdłuż metalowego ogrodzenia obiegającego mały pałacyk o kopulastych wieżyczkach. Było ich ponad dwudziestu i ku zaniepokojeniu Eliasa również oni posiadali kilka egzemplarzy broni termicznej, na bliskim dystansie wyjątkowo niebezpiecznej w stosunku do ceramitowych pancerzy Astartes.

- Druga grupa infiltratorów w polu widzenia - zameldował natychmiast Anioł, obracając się w miejscu na kominie i krusząc pancernymi podeszwami niektóre bloki kamienia. Okruchy budulca posypały się z chrzęstem po gontach dachu, ale dźwięk ten utonął w jednostajnym huku wystrzałów dobiegającym od strony umocnień dystryktu.

I wtedy czujne spojrzenie Anioła spostrzegło coś jeszcze: ulotne poruszenie w kolejnej ulicy, dostrzeżone kątem oka i tak nieznaczne, że zakonnik omal go nie przegapił. Spoglądając w tamtą stronę Elias niczego nie dostrzegł, chociaż mógłby przysiąc, że kątem oka zauważył błyskawiczne poruszenie jakiegoś kształtu pokonującego otwartą przestrzeń pomiędzy dwiema uchylonymi bramami wewnętrznych dziedzińców - tak szybkie, że wręcz nienaturalne dla człowieka.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:52, 02 Sty 2011
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Rozmawiałem z Kethem i wiem teraz że możemy rozmawiać z konkordialistami(opiekunami) astropatki.

Przełożonym we władzach Avalos jest gubernator.

Jeśli rozmowa z opiekunami nie przyniesie skutku to skontaktuje się z Majorem(zakładam że międzyczasie dostanie już informacje o nurkach i kontakt do Borsa) i poprosze aby załatwił nam wejście od gubernatora w trybie pilnym.

Chciałbym także skontaktować się z Caliduską i przekazać jej raport o obecnej sytuacji oraz dowiedzieć się co z nią.

Opiekuną(jeśli argumenty po za naszymi osobami będą potrzebne) będzie że przynosimy pomoc w nawiązaniu kontaktu astropatycznego.

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 15:25, 02 Sty 2011
Bors
Mistrz Gry
 
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 665
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus
Płeć: Mężczyzna





- Tu Brat Elias. Należy natychmiast postawić w stan alarmu wszelkie siły wewnątrz murów. Infiltratorzy kierują się w stronę kluczowych lokacji. możliwa infiltracja przez Genokradów czystej krwi lub inne formy xeno primaris. (Tu podaje kierunek w którym moim zdaniem poszło to coś, czego dokładnie nie widziałem i druga grupa infiltratorów). Przechodzę do procedury zabezpieczenia naruszenia perymetru w miejscu naszego przybycia. Proszę o częstotliwości umożliwiające kontakt z lokalnymi siłami w celu skoordynowani działań.

Potrzebny mi kanał łączności do majora i żołnierzy przy przepompowni. Najpierw mam zamiar rzucić okiem w okolicę tego szybkiego ruchu. Jeśli nic nie zobaczę mam zamiar najszybciej zablokować tunel którym weszliśmy.Wysadzić Krakiem z kanistrem od broni plazmowej możliwie długi odcinek. Liczę że zawał przynajmniej na jakiś czas powstrzyma wroga. Może do czasu aż zjawi się tam dość żołnierzy żeby ich powstrzymać. Najlepiej saperów lub czołgi które "zaorają teren" i zwalą większą część tuneli.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 20:09, 02 Sty 2011
el_imperatorro
Mistrz Gry
 
Dołączył: 26 Sie 2008
Posty: 1125
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wolsztyn / Poznań
Płeć: Mężczyzna





Meldunek Eliasa zaniepokoił dewastatora. Krwawy Anioł zakładał, że teren za murami jest bezpieczny i w tej chwili realizacja zadania, jest tylko kwestią minut. Okazało się, że sytuacja nie jest tak klarowna. Niespodziewany atak na tyły mógł nawet doprowadzić do załamania się obrony.
Sepheran, nie czekając na rozkazy, zajął dogodną pozycję do ostrzału ulic prowadzących do enklawy. W tej chwili obrona przybytku Adeptus Astra Telepathica wydawała się kluczem do pomyślnego zakończenia misji.

Bracia, jeśli ci głupcy nie zamierzają nas wpuścić to nie są godni nazywać się synami Imperatora. - powiedział dewastator na szyfrowanym kanale Deathwatchu - Poczekajmy tu na przybycie nieprzyjaciela, odeprzyjmy go, a potem siłą uzyskajmy dostęp do adeptki. Nasze zadanie tutaj jest niezwykle istotne dla całego systemu i musi zostać zrealizowane choćby za cenę życia tych żołnierzy.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 23:49, 02 Sty 2011
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Twierdza Wroclaw





Skold rozejrzał się uważnie zwracając szczególną uwagę na systemy uzbrojenia chroniące bramę. Wyglądało na to,
że zaprojektowano je z myślą o ataku z zewnątrz a nie do prowadzenia ognia w stronę dziedzińca. Mogło się to okazać
kluczowym zagadnieniem kiedy sprawy pójdą źle czyli tak jak przewidywał Sepheran...

- Sepheran może mieć rację - warknął na wewnętrznym kanale łączności - Ten pozbawiony wyższych funkcji mózgu żołnierz może mieć
problemy ze zrozumieniem co jest naprawdę ważne dla tej planety. My jednak nie możemy mieć takich wątpliwości...a czas ucieka...
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 16:56, 12 Lip 2011
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Twierdza Wroclaw





Czy jest choć cień nadzieii, że nasze postacie ożyją by dokończyć misję ? Smile A może chociaż jakieś fabularne zakończenie ? Smile
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 22:45, 05 Wrz 2011
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Twierdza Wroclaw





...i czas stanął w miejscu a Osnowa zamarła...
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 9:10, 23 Wrz 2011
el_imperatorro
Mistrz Gry
 
Dołączył: 26 Sie 2008
Posty: 1125
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wolsztyn / Poznań
Płeć: Mężczyzna





Wygląda na to, że podzieliliśmy los Roboute Guillimana, nie jesteśmy ani żywi, ani martwi, zawieszeni w statis fieldzie na na czas nieokreślony.
Zobacz profil autora
Final Sanction
Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 43 z 44  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 42, 43, 44  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin