RPG online

Gry fabularne online

Forum RPG online Strona Główna -> Jednostrzałówki -> CC - Projekt "Niflheim" Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Pon 13:10, 17 Sty 2011
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Dobra to proponuje takie działania:

Ja pobiegnę na zewnątrz i powiem gliniarzom żeby zabezpieczyli perymetr dookoła budynku razem z dwoma żołnierzami SAS, po tym(jeśli gliniarze nie będą sprawiać kłopotów wrócę do środka z jednym komandosem i pójdę wesprzeć majora(najpierw oczywiście Stefan zapyta się gdzie jest major i może się trochę wkurzyć że ten polazł do piwnicy sam:wink: ) . W tym czasie Urlich mógłby pomóc Nestugovowi z więźniem(na wszelki wypadek ograniczyć z nim kontakt do minimum).

A patologowie niech zbytnio się nie rozluźniają, teren nadal nie jest zabezpieczony więc niech siedzą w głównej sali póki nie damy znaku że jest czysto. Będzie trzeba sprawdzić też mieszkania na górze, nikt nie może opuścić całej kamienicy bez naszej zgody pod groźbą użycia siły.
Oczywiście lepiej tego nie rozgłaszać tylko postawić po jednym policjancie przy wejściach(jak się da po dwóch) i kazać im nikogo nie wypuszczać z powodów "sanitarnych".
Komandosa zostawiłbym przy tylnym wejściu do czasu aż nie pojawia się z tej strony gliniarze po tym miałby dołączyć do mnie i majora, sprawdzę czy na zapleczu jest nadal kucharka.

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 23:55, 17 Sty 2011
Makotto
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 03 Gru 2009
Posty: 176
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Rubieże Zewnętrzne
Płeć: Mężczyzna





Nastugo skrzywił się, cały czas mieżąc oboma Naganatami w więźnia. Jeden jego najmniejszy ruch, a pierwsze dwie kulki dostanie w kolana, zaś następne dwie w stawy barkowe. Volodia milczał, czując obrzydzenie do tego stwora.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 21:29, 20 Sty 2011
Dobro
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 609
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ankh-Morpork
Płeć: Mężczyzna





Wtorek 3 luty 1950 roku, godzina 17:11, restauracja „Tulipan”

- Hej, wy dwaj! – Stefan zwrócił się do komandosów tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Pójdziecie ze mną, pogadamy sobie z nieproszonymi gośćmi. Ty tam z tyłu – ubezpieczaj nas.

Żołnierze powoli podnieśli się z pół klęczącej postawy i zgodnie podeszli do kierującego się do drzwi polaka. Lufy karabinów skierowali w dół, niby w pokojowym geście, jednak zaatakowani mogli błyskawicznie je podnieść i wystrzelać wszystkie kule z magazynku.
Zanim Stefan dotknął klamki, ciszę panującą w pomieszczeniu przerwał leżący na ziemi mężczyzna.

- Na myśl, jak będziecie cierpieć, jest mi lepiej, wiecie…? – mężczyzna poruszał tylko ustami, niemal czując na sobie porażający wzrok Rosjanina i czubki nabojów z rewolwerów wycelowanych w jego kolana i stawy.

- Hej, patrzcie na jego język! – krzyknął jeden z lekarzy, na chwilę ściągając maskę przeciwgazową. Zaraz jednak się opanował i założył ją z powrotem.

Najwyższy z grupy patologów przez chwilę grzebał w torbie, po czym wyciągnął szczypawkę i grubą igłę. Napełnił ją jakimś płynem, postukał, wcisnął lekko tłok, powodując krótki wytrysk płynu na podłogę. Nastugov zaczaił co się właśnie święci, i niemal niedostrzegalnie uniósł kąciki ust, imitujące szyderczy uśmieszek.

Polak nacisnął klamkę drewnianych drzwi, oglądając ustawionych w półkolu funkcjonariuszy berlińskiej policji w asyście niewysokiego typka, ubranego w czarny płaszcz i kapelusz, rodem jak szpieg z amerykańskich komiksów. Wszyscy stali z rękami założonymi na piersiach albo jakby od niechcenia trzymając dłoń na kaburze pistoletu. Żołnierze towarzyszący Stefanowi stanęli trochę za jego plecami, widocznie uznając go za swojego tymczasowego dowódcę.

- Dobrze że jesteście, panowie. Trzeba zabezpieczyć teren, i to szybko – rzucił na wstępie agent PAP, nie siląc się nawet na przywitania.

- Chyba nie wiecie, z kim macie do czynienia i kto tu tak naprawdę rządzi – odezwał się po kilkusekundowej ciszy agent Stasi. Jego podkomendni nie zmienili nawet na sekundy pozycji, na twarzach był widoczny ten sam, stoicki spokój.

Brytyjczyk już wystąpił do przodu z zamiarem odstrzelenia tej faszystowskiej dupy, ale polak szybko go powstrzymał.

- Spokojnie – mruknął – ja to załatwie. – dodał cichym głosem. – Sprawa jest poważna, miastu grozi epidemia i bądźcie z łaski swojej skorzy do współpracy, i zabezpieczcie ten teren.

- Albo co nam zrobicie? – odbił piłeczkę Niemiec. – Tak się składa, że to my przejmujemy więźnia. Wśród waszych ludzi jest podwójny agent, który smaruje zarówno waszym szefom, jak i Kremlowi. Jak myślisz, czemu ruscy tak szybko pojawili się w kamienicy? A, jasne, przypadek? Dlatego lepiej, jak my się tym zajmiemy.

*

Chwilę po wyjściu trójki funkcjonariuszy PAPU z „Tulipana”, do pomieszczenia wszedł sir James, wzruszając tylko ramionami i trzymając w ręku radio, z lekkimi śladami krwi. Ulrich natychmiast stracił zainteresowanie mężczyzną na ziemi i podszedł do majora po urządzenie, mijając pod drodze patologa, idącego zrobić zastrzyk.

Ten, kiedy tylko odwrócił głowę, lekko podnosząc bark dostał dwie kulki w kolana od czujnego Volodii. Zaraz potem dostał zastrzyk w prawą rękę, którą unieruchomił but Rosjanina przyciskającego jego dłoń do podłogi. Zaraz potem przez chwilę miał silne drgawki, podrzucające ciałem na kilka centymetrów w górę. Oczy ofiary skierowane były ciągle ku górze, tak, że było widać tylko bielma. Z ust toczyła mu się piana, wymieszana z krwią i domieszkami fioletowej mazi. Po kilku sekundach wszystko ustało, a zarażony opadł bez sił na kafelkowaną podłogę, oddychając płytko i zamykając oczy.

- To go powinno uspokoić.

Zaraz potem Ulrich Neumann przyjrzał się dokładniej radioodbiornikowi. Była to dwudziestocentymetrowa drewniana skrzynka z trzema potencjometrami, jednym głośnikiem i dużą, teleskopową anteną. Przy włączniku było kilka śladów krwi, dawno zaschniętej. Starając się unikać, włączył urządzenie do prądu. Wyglądało na to, że było popsute, bo słychać było tylko trzaski włączanych po kolei przycisków, i drobne zakłócenia przy regulacji głośności. Mając już dać za wygraną, pokręcił mocnej potencjometrem, aż do najmniejszej możliwej częstotliwości… nagle urządzenie złapało zasięg i w końcu zaczęło coś szumieć. Zaciekawiony inżynier rozłożył antenę w stronę bocznego okna, by złapać lepszy zasięg. Przez chwilę były to normalne zakłócenia, które występują, jakby ktoś szukał innych stacji… w tej gęstwinie szumów i trzasków dało się rozróżniać pojedyncze słowa, aż doszło do niespodziewanego momentu… wszyscy usłyszeli coś… dziwnego… coś, co nie powinno mieć miejsca. Każdemu zjeżyły się włosy na karku i przeszły dreszcze po plecach.

Tutaj znajduje się dokładne nagranie


Ostatnio zmieniony przez Dobro dnia Czw 21:34, 20 Sty 2011, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 22:49, 20 Sty 2011
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





- Chyba czegoś pan nie zrozumiał, to nasza sprawa. Jak chcecie to możecie rozmawiać z naszym przełożonymi. Jak oni pozwolą wam wejść na teren kwarantanny to droga wolna, ale do czego czasu, skoro nie chcecie pomóc i podporządkować się naszym rozkazom... To trzymajcie się z daleka i nie przeszkadzajcie bo jak nie...- polak zamiast mówić dalej wymownie wyciągnął dłoń w kierunku jednego z komandosów i przejechał palcem po lufie karabinu. Cały czas patrzył się przy tym na śmiecia w garniturze niczym na ochłap mięsa.

Witam

Mam nadzieje że przytemperuje trochę naszego gościa ze stasi, jak nadal będzie się rzucał to nie dam się sprowokować i jeszcze raz mu powiem że jak ma jakiś problem to niech se idzie do naszego przełożonego po tym zbiorę się(mając na gościa dyskretnie oko na wypadek gdyby przyszło mu do głowy próbować strzelić mi w plecy) do powrotu do budynku. Powiem dowódcy komandosów(ściszonym głosem, ale niby przez przypadek na tyle głośno żeby usłyszeli jakiś urywek moich słów) żeby ich pilnowali, niech nie dają się sprowokować, ale w razie zagrożenie mają pozwolenie aby użyć dowolnych środków aby opanować sytuacje(ach polak będzie chyba cały czas trzymał kciuki za to żeby dali jakiś pretekst do użycia siły Twisted Evil).

Po wejściu postaram się jak najszybciej dostać do jakiegoś telefonu(o ile radio nadal nie działa) i zadzwonić do centrali i porozmawiać z naszym milusińskim przełożonym(ewentualnie zasugeruje to majorowi) żeby przedstawić(pokrótce i bez szczegółów bo linia może być pod podsłuchem) sytuacje z naszym milusińskimi na zewnątrz.


W sumie podałbym ten punkt pod dyskusje, bo może uważacie że rozmowa z dowódcą to zły pomysł(to Rosjanin więc może mu się jeszcze ubzdurać w głowie żeby wpuścić do środka "towarzyszy ze stasi")?

Badanie radia i więźnia pozostawiłbym do czasu gdy już wrócimy za mury naszej centrali.

Pozdrawiam

P.S. Nagranie całkiem ciekawe Wink.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 20:18, 24 Sty 2011
Makotto
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 03 Gru 2009
Posty: 176
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Rubieże Zewnętrzne
Płeć: Mężczyzna





Volodia skrzywił się lekko, słysząc ostatnie dźwięki które wydało z siebie radio. To nie mógł być głos... Nie powinien. Nic z tego świata tak nie brzmi. Oblizał wargi rozlgądając się, wyjrzał przez okno, starannie ukrywając ten fakt przed stojącymi na zewnątrz niemcami. Pieprzone szkopy. Płynnym ruchem wyrzciągnął z rewolwerów puste łuski i zastąpił je faktycznymi kulami.

-Może być niemiło...- powiedział od niechcenia.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 22:52, 26 Sty 2011
Dobro
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 609
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ankh-Morpork
Płeć: Mężczyzna





Sir James pokręcił głową, nie wierząc własnym uszom. Po chwili otrząsnął się z zadumy, patrząc na stojących mężczyzn. Nie było słychać gwaru ulicy, a czytanie z ruchu warg było częściowo niemożliwe przez zasłaniającego widok oficera Stasi komandosa SAS.

Brytyjczyk przejechał jeszcze wzrokiem po zebranych, i po długiej ciszy zapadłej po słowach Volodii, powiedział przyciszonym głosem, z wyraźnym niemieckim akcentem.

- W piwnicy znajduję się jeszcze parę takich drobiazgów ubabranych krwią. Przeważnie są to jakieś szmaty, ale widziałem też dziwny przedmiot, wyglądający jak szczypce do aborcji. Rzucie może tam okiem... Volodia, ty przeszukaj ofiarę, zaraz wyprowadzimy go po cichu tylnim wyjściem. Ulrich, ty pomożesz mi dogadać się z barmanem i kucharką. Siedzą w kącie kuchni, ich też trzeba wziąść na spytki.

Przejmuję rolę sir Jamesa Felswicka, myślę, że trochę to urozmaici grę niż zwykłe odstawienie go na bok. Makotto, Stan - macie kilka alternatyw. Możecie zaczekać na rozwój wydarzeń, działając zgodnie ze zaleceniami brytyjczyka, dalej sprawdzić radio albo rozpocząć ewakuacje tylnim wyjściem. Oczywiście jest też możliwość dołączenia do polaka, albo coś, czego nie przewidziałem. Waylander - póki co musisz zaczekać na decyzje reszty.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 20:24, 07 Lut 2011
Makotto
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 03 Gru 2009
Posty: 176
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Rubieże Zewnętrzne
Płeć: Mężczyzna





Volodia skinął głową, bez słowa klękając nad nieprzytomnym mutantem i ostrożnie grzebiąc mu po kieszeniach. W lewej dłoni ruska cały czas spoczywał rewolwer, wycelowany w truchło. Nie ufał im i do tego brzydził się tych pieprzonych umarlaków. Gdy przeszukał górę, przewrócił żywego trupa kopniakiem na brzuch by przeszukać mu plecy.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:03, 16 Cze 2011
Dobro
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 609
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ankh-Morpork
Płeć: Mężczyzna





Volodia nawet nie drgnął, kiedy truchło momentalnie próbowało wstać i złapać rosjanina za gardło. Pociągnął trzy razy za spust Colta, powodując rozbryzganie się mózgu i ciemnej cieczy po posadce restauracji. Parę kropel poleciało na twarz i ubranie funkcjonariusza PAP. Zebrani wokół ludzie odskoczyli na pare metrów do tyłu, celując bronią w Volodie.

- M... Mmmm... możesz być z... zakażony - wyjąkał jeden z techników.

Nastugov mruknął coś i pogrzebał w kieszeniach zmarłego. Wyciągnął delikatnie dwoma palcami zdjęcie i podniósł go pod światło.


Plamy krwi na odwrocie zdjęcia częściowo zamazywały napis

Auschwitz Birkenau
1943
H. Abel


Ostatnio zmieniony przez Dobro dnia Czw 20:04, 16 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 0:14, 22 Cze 2011
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Nie wierzę własnym oczom! Reaktywacja?!
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 22:01, 22 Cze 2011
Dobro
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 609
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ankh-Morpork
Płeć: Mężczyzna





Chciałbym :'(
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 20:35, 12 Sie 2011
Dobro
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 609
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ankh-Morpork
Płeć: Mężczyzna





Przedstawiam podsumowanie całej akcji, która toczyła się do tej pory. Mam nadzieję, że to odświeży waszą pamięć.

1. Agenci dostają rozkaz zbadania morderstwa na Karl Marks St, koło kamienicy 5B, na ścieżce prowadzącej do parku.
2. Po przybyciu na miejsce, agenci przesłuchali ponownie świadków: Eve Brumber i jej dzieci. Funkcjonariusze otrzymali nowy trop: mężczyzna w ciemnym płaszczu, który rzucił się na ofiarę z szybkością przewyższającą ludzkie możliwości. Ofiara została ugryziona w szyję. Dzieci zeznały, że sprawca miał nieludzką twarz, a jego oczy wywołały panikę w nieletnich. W dalszym toku postępowania świadek zeznaje, że byli przesłuchiwani przez Stazi, natomiast raport nadszedł z berlińskiego posterunku policji.
3. Podczas przesłuchiwania świadka ma miejsce niezwykły wypadek: w czasie nieuwagi agentów, świadek popełnia samobójstwo pchnięciem noża w szyję.
4. Tymczasem na zewnątrz, dwóch pozostałych funkcjonariuszy wydziału TK-31 PAP znaleźli w krzakach przy miejscu zbrodni, naszywkę z niemieckiego munduru: znaczek formacji SS.
5. W domu Evy Brumber dochodzi do kolejnego makabrycznego odkrycia: jakaś fioletowa substancja wydostaje się z kranu prawdopodobnie wywołała zarazę w całej kamienicy. Zarażone dzieci zaczynają wariować i zostają unieszkodliwione.
6. Tymczasem zmierzający do budynku anglik i rosjanin natknęli się na zarażone starsze małżeństwo. Mają sinofioletowe języki najeżone drobnymi kolcami. Zaraza również zwiększa siłę zainfekowanych i powoduje u nich występowanie wielu sinych plamek na skórze.
7. Chwilę po starciu na miejscu pojawiła się rosyjska żandarmeria, na prośbę oficerów PAP, by pomogli zabezpieczać ślady.
8. W górnej części budynku ze schodów zbiega przerażony Franz Kaiser. Zostaje bezpiecznie przetransportowany do sali przesłuchań w siedzibie PAP, gdzie agenci przesłuchują przerażonego niemca.
9. Ocalały zeznaje, iż poszedł sprawdzić stan swojego sąsiada, pana Hansa, gdzie zastał denata już zarażonego ową dziwną substancją. Zaraz potem schował się i postanowił przeczekać.
10. Rosjanie dobili resztę mieszkańców kamienicy i spalili ich ciała, dbając, by zaraza nie rozniosła się dalej.
11. Wśród lokatorów kamienicy nadal brakuje dwóch mieszkańców: Mark Brumber i Raman Patoh.
12. Zidentyfikowano ofiarę zabitą na zewnątrz. Jest to Otton von Totenkampf, oficer niemiecki zajmujący się w przeszłości projektem "Niflheim" – wskrzeszaniem poległych żołnierzy i wysyłanie ich z powrotem do walki.
13. Okazało się, że ktoś postanowił wskrzesić jego projekt i jest w posiadaniu substancji, nad którą pracował zamordowany. Major Siergiej Kazakov dał agentom 24 godziny na złapanie sprawcy.
14. Zespół jest co jakiś czas śledzony, prawdopodobnie przez Stazi.
15. Krótkofalówki zaczęły się psuć od pewnego czasu, Teraz sprzęt jest niesprawny. Ulrich twierdzi, że to może być spowodowane wpływem fal elektromagnetycznych.
16. Wydział TK-31 zostaje skierowany wraz z grupą patologów i niewielkim oddziałem SAS do pobliskiej restauracji, gdzie miał przebywać zarażony człowiek.
17. Zainfekowany wydaje się bardzo zadowolony z siebie, napawa się myślą o rzekomym zainfekowaniu całego miasta. Tymczasem przed restauracją pojawia się berlińska policja w asyście Stazi.
18. Felswick znajduje w piwnicy "Tulipana" stare, poplamione krwią radio, w którym poza trzaskami dało się słyszeć przerażające głosy (Look behind you). Dodał jeszcze, że w piwnicy znajduje się pare jeszcze przedmiotów ochlapanych kroplami krwi.
19. Zarażony rzucił się na Volodie, który kilkoma strzałami pozbawił go życia. Przeszukując kieszenie denata, znalazł starą fotografię z podpisem Auschwitz Birkenau, 1943, H. Abel.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 0:08, 13 Sie 2011
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Dzięki za podsumowanie, ja jak co trzymam się wcześniejszych deklaracji.

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 19:55, 13 Sie 2011
Saper
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 101
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z półmroku
Płeć: Mężczyzna





Witam serdecznie wszystkich zebranych.
Postać którą dostałem w pieczę, z tego co przeczytałem nie była chyba zbyt rozwijana w konkretnym kierunku więc będę starał się urzeczywistniać własną jej wizję – zamiast kontynuować wizję poprzednika. Mam nadzieję że nikt nie będzie miał mi tego za złe ;]


Na wstępie mam jawne pytanie do MG. W czyjej strefie wpływów obecnie się znajdujemy? Moim zdaniem to dość ważne zagadnienie. Bo rozumiem że kamienica w której doszło prędzej do kilku incydentów znajdowała się na terenie okupowanym przez Ruskich? Teraz natomiast (wybaczcie jeśli coś pochrzaniłem) znajdujemy się w lokalu właściwie naprzeciw PAP’u . Który stoi na terenie…?


Poza tym mam pewną wizję na temat dalszych działań.


- Nastugov – głosem twardym, nieznoszącym sprzeciwu Sir James zwrócił się do kompana.
- Oddaj spluwy i nóż! Pomożemy Ci ale musisz współpracować – Po krótkiej wymianie spojrzeń, w której Fenswick nie miał zamiaru odpuścić kamiennemu spojrzeniu Towarzysza w końcu odwrócił się w stronę techników, którzy zaczęli trząść portkami – A Wy co tak stoicie?! Natychmiast przemyć każdą plamkę alkoholem, piersióweczka też się nada! A potem do nas na oddział porządnie go wypucować! Tak co by mu jajca świeciły! To po drugiej stronie ulicy! Ale ruchy! – Brytyjczyk raz po raz poganiając innych do działania sam wychodzi na zewnątrz do Polaka który póki co, jakoś nie radzi sobie z Stasi.


Tutaj moja uwaga że bohater zwraca uwagę na to z jakim ekwipunkiem przyjechała policja – Mają jakiś ciężki sprzęt? Mają jakiś lepsze wyposażenie niż standardowa policja? I w końcu czy mogą mieć ze sobą maski gazowe? Bo chciałbym zauważyć że każdy członek PAP’u wybrał się na tą akcję z maską. Nawet Rokoszewski chyba jej nie ściągnął wychodząc na zewnątrz… Jeśli policja wydaję się nie być odpowiednio przygotowana Biolog wyjdzie z następującymi wątpliwościami:


Wychodząc Sir James niepewnie ściąga maskę oglądając się to raz na swojego Towarzysza broni który powinien zostać teraz poddany kwarantannie to raz na Stasi i policję przed budynkiem zdradzając tym samym pewne zagrożenie. A właściwie odgrywając pewną scenkę która to właśnie ma na celu.

- Chcecie wejść co? Przejąć wszystko tak? A macie do tego odpowiedni sprzęt, hm? Mogę zobaczyć wasze dokumenty, które świadczą o waszym przeszkoleniu na wypadki epidemii? – Nie czekając na protesty były Oficer kontynuował - Lepiej zostawcie to nam, bo jak wejdziecie to już możemy szykować wam dołki… - Mówiąc to chłodno i nie zdradzającym niczego głosem, Sir zwracał się już bardziej do policjantów (którym mam nadzieję udało mi się zaaplikować strach przed zarazą). – Obstawcie teren dookoła i nie pozwólcie nikomu nieupoważnionemu wchodzić ani wychodzić, chyba że wolicie jednak od wewnątrz zbadać sprawę zagrożenia biologicznego – ostatnie zdanie choć wypowiedziane nienagannie, sprawiło już trochę problemu Biologowi.


Kolejne zagadnienie to piwnica i masa dziwnych sprzętów. Po udanej akcji na zewnątrz, włożeniu maski Oficer będzie starał się przyjrzeć bliżej wraz z Inżynierem tamtym sprzętom. Może to właśnie tutaj ktoś działał dla jakiegoś wywiadu, bądź zakłócał fale elektromagnetyczne. Skoro mikrofalówki działają z tak słabym zasięgiem to i urządzenia zakłócające nie mogą mieć zbyt dalekiego zasięgu. Może warto by było rozejrzeć się po okolicznych domostwach, taka antena pewnie nawet zamaskowana powinna być dobrze widoczna dla kogoś kto wie czego szukać.
Zdravim!
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 22:11, 13 Sie 2011
Dobro_
Gość
 





Mam problemy z dostępem do mojej maszyny, także póki co musicie mi wybaczyć pisanie z profilu gościa.

Chciałem zaczekać do niedzieli chociaż na kolejnego gracza, ale skoro już tak się niecierpliwicie...

Główna siedziba PAP znajduje się w strefie rządzonej przez brytyjczyków, tak jak i restauracja "Tulipan", w której pracownicy PAP (brani za cywilnych pracowników Biura Obrony Przeciwlotniczej) zwykli się stołować.

Kamienica na Karol Marks Strase znajduje się w sowieckiej strefie.

Jeżeli chodzi o policję, przyjechali w standardowym uzbrojeniu, nie mają masek przeciwgazowych. Obecne rozmawiają z Ulrychem i Stefanem.
PostWysłany: Pon 19:08, 15 Sie 2011
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam nowego gracza na pokładzie Wink.

Pomysł z zagrożeniem biologicznym całkiem dobry. Policjantów może trochę przestraszyć(co do agenta nie miałbym takich nadziei, ale lufy karabinów powinny wystarczyć żeby to zrekompensować Wink ).

Po za tym chciałbym się spytać co myślisz o powiadomieniu naszego "ukochanego" towarzysza dowódcy?

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
CC - Projekt "Niflheim"
Forum RPG online Strona Główna -> Jednostrzałówki
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 5 z 7  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin