RPG online

Gry fabularne online

Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K -> Final Sanction Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 40, 41, 42, 43, 44  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Wto 15:31, 30 Lis 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Eh w tej chwili powinienem pewnie kogoś zastrzelić za niesubordynacjęWink .

A wybieram opcje z wyruszeniem i podaniem naszej trasy Majorowi razem z prośba o transport. Ruszajmy(szyk rozproszony).

Pozdrawiam

EDIT: może z zabraniem majora z linii to rzeczywiście zły pomysł. dlatego możemy poprzestać na zabraniu jakiegoś adiutanta/zastepcę.


Ostatnio zmieniony przez Waylander dnia Wto 15:33, 30 Lis 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 16:25, 30 Lis 2010
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Twierdza Wroclaw





No to ruszajmy Smile
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 17:34, 30 Lis 2010
Blaster
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 05 Cze 2009
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna





Major nie jest nam w zasadzie bardzo potrzebny.
Istotne moim zdaniem jest pokazanie, że jesteśmy po ich stronie.
Jak do tej pory nikt nas chyba nie widział.
Wezwanie majora i zniknięcie nie pokazując nawet, że jesteśmy SM może wydać się podejrzane.
Jak na razie major wie, że ktoś podający się za "przyjaciół" dostał się na teren i wezwał go w celu przedstawienia swojej tożsamości i celów działania.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 18:59, 30 Lis 2010
SamboR
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 540
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Steinau an der ODER
Płeć: Mężczyzna





Gratuluję dobrej decyzji Wink
@Blaster: Jak pokazuje causus Vraksa (Imperial Armour 5), gwardziści zazwyczaj uznają Space Marines za sojuszników, wystarczy wykrzyczeć parę lojalistycznych zwrotów - tak we wzmiankowanym tomie Alpha Legion przeszedł przez liniie Death Korpsów bzez żadnych problemów.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 9:16, 01 Gru 2010
Bors
Mistrz Gry
 
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 665
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus
Płeć: Mężczyzna





Cieszy mnie ta decyzja.
Tak jak mówiłem wcześniej: w wypdku spotkania z żołnierzami powinniśmy pokazać kim jesteśmy i wygłosić coś wzniosłego i podnoszącego morale. W razie agresywnej reakcji, zmieść z powierzchni ziemi.

Ze względu na swe predyspozycje do walki wręcz Elias będzie sie trzymał na czele. W razie potrzeby może wykonać skok, aby dokonać rozpoznania, lub wręcz poruszać się po dachach dla osłony i rozpoznania. Taką sugestię zgłaszam dowódcy.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 13:37, 02 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.31 czasu lokalnego

Szóstka Marines pokonała truchtem kilkaset metrów szerokimi ulicami dystryktu, kilkakrotnie natrafiając na grupki zalęknionych cywilów, które na widok opancerzonych olbrzymów brały nogi za pas z niewiarygodną wprost szybkością, chowając się w piwnicach swych domostw i opuszczając rolety w oknach w próżnej nadziei na to, że w razie potrzeby zatrzymają one pocisk wystrzelony z broni przerażających intruzów. Sprawdzając swe położenie w oparciu o wgrane do bloków pamięci hełmów mapy apotekariusz stwierdził, że od Wieży Echa dzieli go zaledwie pół kilometra. Sama budowla pojawiała się co chwila w polu widzenia Astartes, przesłaniana ścianami okolicznych budynków, ale coraz bliższa.

Narastający warkot samochodowego silnika wybił się ponad przeraźliwy huk artyleryjskiej kanonady oraz trzasku broni palnej dobiegających od strony szturmowanych umocnień Magistrii. Marines obejrzeli się w ruchu do tyłu, a potem bez czekania na plecenie Luciena rozproszyli szyk mierząc z luf bolterów w stronę trzech zbliżających się z szaleńczą prędkością pojazdów. Kawalkadzie przewodził samochód terenowy z zamontowanym na dachowej obrotnicy ciężkim bolterem, w ślad za nim sunęły zaś dwa lekkie półgąsienicowe transportery miejscowej produkcji, o otwartych przedziałach desantowych, z których wystawały przejęte twarze jadących w środku żołnierzy.

Widząc pancerne postacie kierowca samochodu nacisnął na hamulec tak gwałtownie, że jadący zaraz za nim transporter nie zdążył na czas wytracić prędkości i uderzył czołowy pojazd w zderzak z impetem wystarczającym, by terenówka przesunęła się wśród trzasku pękającego metalu i lamp dwa metry do przodu. Wyostrzony słuch Astartes wychwycił zduszone komendy, w rytm których żołnierzy SOP wysypali się z transporterów otaczając terenówkę zalęknionym kordonem. Lucien dostrzegał wyraźnie wyrysowany na ich obliczach szok, otwarte szeroko oczy pełne niedowierzania na widok mitycznych wojowników Imperium. Broń mundurowych spoczywała zapomniana w ich rękach, opuszczona lufami ku ziemi.

- Nędzna hołota - mruknął w eterze brat Gregor - Gdybyśmy chcieli, moglibyśmy wyrżnąć ich w pień samymi nożami w minutę.

- Moglibyśmy, ale tego nie chcemy, prawda, bracie Gregorze? - odparł sarkastycznym tonem apotekariusz, postępując krok do przodu i przesuwając wizjerami hełmu po gromadce żołnierzy. Jakiś wysiadający z terenówki oficer w oliwkowym berecie na głowie przepchnął się między podwładnymi i wlepił oniemiały wzrok w Astartes, dopiero po kilku sekundach odzyskując przynajmniej cząstkę godności.

- Jestem major Guttersloh, sir! - wykrzyknął nieco drżącym głosem, wodząc wzrokiem po bogato ornamentowanych ceramitowych pancerzach w nadziei na rozpoznanie dowódcy Marines - Astartes! Na łaskę Tronu... Teraz rozumiem, wszystko rozumiem!
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 14:58, 02 Gru 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Apotekariusz nie tracąc czasu ruszył w kierunku majora i jego ludzi, wydając także krótki rozkaz bracią aby sprawdzili pojemność transporterów i przygotowali się do drogi.

- Brat Lucien, Adeptus Astartes, , miło nam w końcu pana spotkać majorze - Po tym Marines szybkim ruchem wyciągnął w kierunku oficera mały łańcuszek na którym znajdował się amulet ze znakiem Deatchwatch - Tutaj znajdują się nasze kody identyfikacyjne.

Guttersloh przełknął ślinę robiąc minę taką jakby chciał coś rzec, ale z jego ust nie wydostał się żaden dźwięk.
Lucien przerwał milczenie wiedząc że nie ma czasu na pozwolenie majorowi na odzyskanie głosu:
- Będę mówił krótko bo ani mi ani wasza planeta nie ma czasu do stracenia. Naszym priorytetem jest dotrzeć do Wieży Echa, jest to misja o najwyższym priorytecie od której zależny to czy uda się zatrzymać siły nieprzyjaciela. Musimy zarekwirować wasze transportery i kierowców - major w końcu zdołał zebrać się w sobie i przyłożyć amulet Astartes do data-slata który miał przy sobie, wyraz jego twarzy sprawił że Lucien nie miał wątpliwości co do tego że identyfikacja przebiegła pomyślnie - Jeśli uważa pan że pańska nieobecność w sztabie nie zaszkodzi obronie dzielnicy to proszę jechać z nami w innym wypadku może nam pan przydzielić jakiegoś łącznika. Niestety nie mam w tej chwili czasu na ustalanie wspólnej strategi działań – Mówiąc apotekariusz powoli szedł w kierunku włazu pierwszego z pojazdów transportowych – I jeszcze jedno majorze, uda się nam na razie zachować nasze przybycie na planetę w ukryciu i Wola Imperatora jest aby na razie tak pozostało. Niech nieprzyjaciel nie spodziewa się ciosu który zakończy jego nędzny żywot i usunie go z domeny Imperatora.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 15:33, 02 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.31 czasu lokalnego

Major Guttersloh wciąż sprawiał wrażenie człowieka zupełnie oszołomionego, ale chociaż coraz bardziej to Luciena denerwowało, apotekariusz rozumiał po części powody takiego zachowania dowódcy obrony Magistrii. Pojawienie się znienacka legendarnych Astartes musiało być dla niego skrajnym wstrząsem, bo studiując przed rozpoczęciem misji dane Avalosu apotekariusz odkrył, że Kosmiczni Marines nigdy wcześniej tej planety nie odwiedzali. Czym innym była świadomość tego, że istnieją gdzieś daleko elitarni nadludzcy wojownicy Boga-Imperatora, a czym innym możliwość stanięcia z nimi twarzą w twarz.

- Więc to wy... wy przylecieliście tą kapsułą - wyjąkał w końcu major - Ludzie mówili różne rzeczy, ale ja od początku byłem pewien, że poznałem jej kształt! To była kapsuła zrzutowa Marines! Jest was więcej, mój panie?! Gdzie pozostali?!

Apotekariusz nie odpowiedział w pierwszej chwili, przyjmując do wiadomości wygłoszone przez radio oświadczenie Skolda. Kosmiczny Wilk przeszedł między rozstępującymi się na jego widok i drżącymi niczym osiki żołnierzami wodząc wzrokiem po obu transporterach.

- Strasznie kiepskie środku przewozu, bracie - oznajmił w eterze Fenrisjanin - Jedno trafienie z broni przeciwpancernej wyeliminuje je trwale, ale zmieścimy się po trzech do każdego... najwyżej trzeba się będzie mocno ścisnąć.

- Oczywiście rozumiem wagę dyskrecji, mój panie - ciągnął dalej major nie czekając najwyraźniej na odpowiedź apotekariusza - Lecz czy nie powinienem przekazać tak radosnej wieści lordowi gubernatorowi? Oczywiście pojadę z wami do Wieży, jestem do całkowitej dyspozycji tak znamienitych sojuszników!

Wyrzuciwszy z siebie serię krótkich, wręcz kipiących podnieceniem i niemal dziecięcą ekscytacją rozkazów Guttersloh odsunął swych podwładnych od wozów nakazując pozostać w środku jedynie coraz bardziej przerażonym kierowcom, nie potrafiącym widać przyjąć do wiadomości tego, że przyszło im znienacka wozić Astartes! Sam major wyprężył się ponownie na baczność poprawiając machinalnie mundur i czekając na dalsze polecenia. Lucien omiótł go wzrokiem próbując ocenić w myślach tego człowieka i dochodząc do wniosku, że nie jest w stanie dokonać jakiegokolwiek szacunku, nim majorowi nie przejdzie stan coraz bardziej euforycznego uniesienia.

Rzecz jasna to w interesie Guttersloha leżało, by stan ten uległ jak najszybciej zmianie, Ultramarine oczekiwał bowiem profesjonalizmu również ze strony zazwyczaj drugorzędnych jednostek SOP.

- Będziesz go nosił na barana, bracie Lucienie? - zasygnalizował przez radio pytanie Elias, wchodzący ostrożnie do przedziału desantowego pierwszego transportera. Pojazd zakołysał się i zatrzeszczał metalicznie pod ciężarem ceramitowego pancerza - Trochę tu ciasno dla tego nieboraka, jeszcze go zgnieciemy przez przypadek.

W komunikatorach hełmów rozległ się cichy basowy śmiech pozostałych Astartes, zmierzających szybkim krokiem w stronę obu wozów.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 16:10, 02 Gru 2010
Bors
Mistrz Gry
 
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 665
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: WarSaw/Venedia Sector/Segmentum Obscurus
Płeć: Mężczyzna





- Może ustapie mu miejsca Bracie i pójdę górą? - Ciągnął dalej Elias, wskazując kciukiem na swoje plecy.
- Po tej podziemnej podruży duch mojego plecaka rozprostuję skrzydła. Nie miłuje pełzania po ziemi... lub pod nią. Poza tym, podzielam zdanie Brata Skolda. - Dodał Anioł Ciemności chwytając krawędź pancernej burty pojazdu. Pod naciskiem rękawicy metal wyraźnie się ugiął.

Marine możliwie delikatnie wybił się z platformy i przeskoczył burte pojazdu, mimo to wprawiając go w kołysanie. Spojżał na na boki, łowiąc pełne strachu i szacunku spojżenia żołnierzy. Nie chcąc nikogo poparzyć, ani tym bardzie spowodować wybuchu paliwa któregoś z pojazdów przebiegł kilka krokoków, zostawiając w betonie odciski ciężkich butów i uruchomił generator plecaka, który zamruczał z ukontentowaniem.

Elias szczerze miłował te chwile wolności i potęgi. Uśmiechnał się pod hełmem wykonując długi skok i uruchamiając pełną moc turbin. Dysze zagrzmiały, unoszac zakonnika na kolumnie ognia niemal pionowo w górę.


Ostatnio zmieniony przez Bors dnia Czw 16:12, 02 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 16:37, 02 Gru 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





- Nie jest idealnie Bracia ale musi wystarczyć, przygotować się do wymarszu, postarajcie się uspokoić kierowców żeby nie rozbili nas na pierwszym zakręcie - Lucien zwrócił się do majora. rozumiał jego entuzjazm i rozgorączkowanie, widział je już wiele razy wcześniej ale nie mógł sobie pozwolić na to aby dowódca całej obrony planetarnej tak się zachowywał:

- Proszę się opanować majorze, wiem że nasze przebycie jest bardzo niespodziewanym i niezwykłym wydarzeniem. Ale jest Pan Dowódcą Obrony tego dystryktu a kto wie czy nie całej Planety! Musi pan myśleć trzeźwo w innym wypadku wszyscy ludzie tu zostaną wymordowani a planeta stracona dla Imperium. dlatego niech się pan jeszcze raz zastanowi nad tym czy powinien pan jechać z nami. Nie możemy sobie pozwolić na to aby przez pańską nieobecność obrona uległa dezorganizacji.

Lucien odebrał z ręki dowódcy SOP łańcuszek.

- Co do informowania gubernatora to zezwalam na to, ale niech ta wiadomość nie wydostanie się na razie po za najwyższe kręgi dowódcze.

Witam

Wolałbym aby major nie zmienił się w papkę kiedy będziemy brać jakiś ostrzejszy zakręt. wiec lepiej niech jedzie terenówką.

Pozostaje kwestia czy ma jakiś ręczny komunikator krótkiego zasięgu? jeśli tak to możemy podczas drogi(jeśli nadal będzie chciał jechać z nami) rozmawiać przez nie, unikająć używania słowa Astartes itp. W ogóle wolałbym żeby to on mówił omawiająć sytuacje w mieście a nie my. Nie omieszkam się też spytać czy wysłał kogoś z zadaniem zabezpieczenia przejścia którym wzeszliśmy do dystryktu.

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 23:16, 03 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.31 czasu lokalnego

Major Guttersloh przełknął ślinę na widok skaczącego w górę na słupach ognia Eliasa, przysłonił twarz dłonią chroniąc oczy przed uderzeniem gorącego powietrza. Przez urzeczonych tym obrazem żołnierzy przebiegł głośny pomruk, który ucichł niczym ucięty nożem, kiedy Lucien uderzył w swe pancerne rękawice.

- Jeśli ci żołnierze nie są absolutnie niezbędni na pierwszej linii frontu, sugeruję dla nich nowy przydział – powiedział ostro apotekariusz, z niepokojem obserwując opadające coraz niżej na resorach transportery, ewidentnie nieprzystosowane do przewozy w pełni opancerzonych i obciążonych dodatkowym ekwipunkiem Astartes – Stacje oczyszczania ścieków, obie. Tunele prowadzące pod murami są zalane ściekami, ale drożne, zdesperowany nieprzyjaciel może wykorzystać specjalistyczne jednostki do skrytej infiltracji. Zalecam obstawienie obu zbiorników odpływowych. Mają radia?

- Tak, sir – potrząsnął głową major, odzyskując w końcu pewność siebie i opanowując z wielkim trudem wciąż błyszczącą w jego oczach euforię – To oddziały straży pałacowej, mają priorytet w dostępie do wyposażenia. Po radiu na drużynę.

- Sprawnym? – odezwał się Burzowy Strażnik, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą pośród niskiego pomruku serwomechanizmów.

- Eee... słucham, sir? – zakłopotany Guttersloh przeniósł spojrzenie na Gregora, najwyraźniej nie rozumiejąc ukrytej w słowach Marine kpiny.

- Wierzę, że tutejsze elitarne jednostki posiadają sprawne wyposażenie, bracie Gregorze – uciął konwersację w zarodku Lucien – Majorze, ponawiam wniosek o zachowanie w całkowitej tajemnicy naszego spotkania. Pańscy podwładni muszą ze względów taktycznych trzymać języki do odwołania za zębami.

- Tak jest, sir! Gwarantuję pełną dyskrecję! – Guttersloh przeszył swych podkomendnych lodowatym wzrokiem, w którym aż kipiała groźba najcięższych konsekwencji dla gadatliwych nieszczęśników – Zatwierdzam przydział tych drużyn do ochrony oczyszczalni, sir. Zgodnie z sugestią powrócę na linię obrony, sir! Czym mogę jeszcze służyć tak znamienitym sojusznikom?

- Pełny raport taktyczny dotyczący obrony Magistrii – zażądał Lucien – Skrócony raport przedstawiający przebieg wydarzeń w mieście od chwili wybuchu buntu.

- To... to naturalnie długie sprawozdanie, sir – odpowiedział natychmiast Guttersloh – Oczywiście służę pełnymi informacjami, ale w obliczu naglącego wyjazdu...

- Rozumiem, majorze – kiwnął opancerzoną głową Lucien – Od czegoś mamy przecież radia. Dysponuje pan komunikatorem we własnym wozie?

- Oczywiście, sir – odpowiedział oficer spoglądając znacząco w kierunku stojącej na jałowym biegu terenówki.

- W takim razie poproszę o względnie bezpieczną częstotliwość, szyfratory w moim systemie łączności pozwolą zmniejszyć ryzyko podsłuchu ze strony niepożądanych osób.

Wprowadziwszy impulsem myślowym podane mu przez Guttersloha ustawienia modułu łączności apotekariusz podniósł prawą rękawicę dając tym niemym gestem do zrozumienia, że spotkanie dobiegło końca. Major wyprostował się sprężyście, zasalutował swemu rozmówcy i ruszył na złamanie karku w stronę samochodu terenowego. Ponagleni przez niego żołnierze popędzili wśród szczęku metalowych elementów wyposażenia ulicami wiodącymu ku oczyszczalniom. Lucien wsiadł do pierwszego w szyku transportera opierając rękawicę o kokpit pojazdu opodal głowy śmiertelnie przerażonego kierowcy i spoglądając na niego z góry gorzejącymi czerwoną poświatą wizjerami hełmu.

- Do Wieży Echa, łaskawcze – polecił apotekariusz postukując wielkimi pancernymi palcami w metal pojazdu – I nie oszczędzaj silnika.

Piśnięcie komunikatora utonęło w ryku ruszającego ociężale transportera, ale Lucien wyczuł nadchodzące połączenie dzięki sprzęgowi neuralnemu pancerza. Ustawiając w ułamku sekundy myślą filtrowanie hałasu wozu Ultramarine przeskoczył na zasugerowany przez dowódcę obrony Magistrii kanał.

- Majorze Guttersloh, zamieniam się w słuch.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:41, 12 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.40 czasu lokalnego

Porykując pracującymi na pełnych obrotach silnikami obydwa transportery mknęły ulicami Magistrii, wyrzucając z rur wydechowych kłęby czarnych spalin i krzesząc gąsienicami iskry na gładkim bruku. Stojący w tyle pierwszego pojazdu brat Lucien zakończył połączenie radiowe z majorem Gutterslohem i zacisnął pancerną rękawicę na uchwycie wkręconym w burtę przedziału desantowego, omal go przy tym nie wyrywając. Dostrzegalna coraz wyraźniej Wieża Echa rosła z każdą sekundą w wizjerach hełmów Astartes, wyrastając ponad dachy mijanych budowli: stołecznych urzędów oraz rezydencji bogatych Avalosańczyków.

Apotekariusz skrywał pod swym hełmem posępną twarz, ponieważ pośpieszny raport sytuacyjny Guttersloha nie nastrajał zakonnika optymizmem. W ciągu dwóch dni walk o Lordsholm buntownicy osiągnęli zdecydowaną przewagę nad lojalistami, zamykając w kleszczach oblężenia stołeczną wojskową bazę i dystrykt rządowy. Pomniejsze punkty oporu w kosmoporcie, składach zaopatrzenia i dzielnicach mieszkalnych były sukcesywnie eliminowane przez zgraje kiepsko uzbrojonych, ale żądnych przemocy powstańców dopuszczających się niejako przy okazji licznych zbrodni na wzbraniającej się od udziału w buncie części ludności cywilnej. Po stronie buntowników stały liczne oddziały Sił Obrony Planetarnej, chociaż major nie potrafił oszacować dokładnie liczby rebelianckich żołnierzy SOP. Ogólnikowe szacunki dotyczące rozmiarów całej powstańczej armii wskazywały na dobre dziesięć do piętnastu tysięcy butnowników rozproszonych w całym mieście, posiadających dostęp do sporego parku maszynowego SOP i nie wykazujących najmniejszego zniechęcenia przedłużającym się oblężeniem Magistrii. W dotychczasowych walkach o dystrykt rządowy zginęło około czterech tysięcy powstańców oraz ponad tysiąc obsadzających mury lojalistów, wśród nich kilkuset pozbawionych doświadczenia wojskowego ochotników wywodzących się spośród mieszkańców Magistrii.

Dużo większe zatroskanie Luciena wzbudziła informacja o wysokich rangą oficjelach, którzy przeszli na stronę buntowników, w tym szefie sztabu generalnego wojsk Avalosu oraz dwóch jego zastępcach, imperialnym generale-konfesorze pełniącym obowiązki głowy ramienia zbrojnego Eklezjarchii na planecie i grupie bardzo wpływowych polityków. Ultramarine nie miał złudzeń co do motywów takiego postępowania – znał bardzo dobrze okoliczności towarzyszące genokradzkiej infekcji i zdawał sobie sprawę z tego, że konspiratorzy zostali wcześniej umiejętnie skażeni mutagennym serum obcych oddziaływującym w zdumiewający sposób na wyższe funkcje ich mózgów. Od momentu infekcji stawali się bezwzględnie lojalnymi poplecznikami genokrada alfa fanatycznie wykonując jego rozkazy, ale dysponując przy tym całą swą wiedzą i umiejętnie z niej korzystając. Dowodem tego mogło być chociaż sprawne zajęcie kompleksu magazynowego, bezustanne zakłócanie łączności radiowej bądź nasłuch imperialnych częstotliwości, a także przełamanie zdradą linii obrony kosmoportu, gdzie już w pierwszych godzinach powstania noszący wojskowe mundury rebelianci wjechali za posterunki SOP dokonując z zaskoczenia rzezi swych niedawnych towarzyszy broni.

Lecz najbardziej charakterystycznym posunięciem czcicieli ksenosów była seria brutalnych zabójstw dokonanych tuż przed wybuchem powstania, przeprowadzona przez wyjątkowo skutecznych infiltratorów potrafiących pokonać liczne systemy zabezpieczeń. Wśród ich ofiar znaleźli się między innymi głównodowodzący Sił Obrony Planetarnej Avalosu generał Bertholen, dowódcy dwóch stołecznych regimentów, arcybiskup Pommetz i trzej doradcy lorda gubernatora, wśród nich wyjątkowo ceniony przez Thorsholta Anton Hertog. Sam lord gubernator uniknął śmierci zapewne tylko dlatego, że zupełnym zbiegiem okoliczności zażyczył sobie akurat w dniu wybuchu buntu wizytacji podziemnego skarbca i ofiarą wdzierających się do jego apartamentu zabójców padli jedynie członkowie straży honorowej.

Transporter zakręcił na skrzyżowaniu ulic wpadając w lekki poślizg skorygowany natychmiast przez kierowcę. Nie przestając rozmyślać o skali rewolty apotekariusz przeniósł spojrzenie na czarne mury enklawy astropatów, odgrodzone od najbliższych budynków szerokim pasem pustej przestrzeni.

- Jesteśmy namierzani przez aktywne systemy obronne! – w eterze rozległo się ostrzeżenie Skolda. Czujniki pancerza Luciena podniosły alarm w tej samej chwili, informując apotekariusza o pracujących w pobliżu dalmierzach i sensorach wspomagania ognia. Wzrok Ultramarine wyłapał natychmiast kanciaste kopułki kilku uzbrojonych w podwójnie sprzężone ciężkie boltery wieżyczek usytuowanych na szczycie muru, obracających lufy broni w kierunku nadjeżdżających transporterów.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:42, 12 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Magistria District, dzień 1, 12.40 czasu lokalnego

Przemieszczając się za pomocą starannie wyliczanych skoków Mroczny Anioł pokonywał dach za dachem skracając sobie wydatnie drogę w kierunku Wieży Echa i śledząc jednocześnie bacznie wzrokiem jadące w dole transportery. W przeciwieństwie do ograniczonych zabudową pojazdów Elias dobierał marszrutę wedle swego uznania, kontrolując otoczenie w poszukiwaniu źródeł zagrożenia dla niewielkiego konwoju, niczego jednak nie odkrywając. Z wysokości dachów widział wyraźnie kilka trawiących sąsiednie kwartały pożarów, spowodowanych wybuchami pocisków artyleryjskich przelatujących ponad murami obronnymi Magistrii. Prawie wszyscy żołnierze przebywali na stanowiskach na wale, toteż na ulicach dystryktu Mroczny Anioł dostrzegał jedynie krążące śpiesznie po ulicach zmotoryzowane patrole strzegące porządku publicznego oraz transportujące w stronę kompleksu pałacowego ciężej rannych obrońców.

Ponad dachy miejscowych budynków, w większości zamożnych rezydencji, wystrzeliwały ściany trzech wyjątkowo okazałych budowli – mury pałacu gubernatorskiego, wieżyce stołecznej katedry Ministorum i czarna iglica enklawy astropatów. Wyostrzony ponad ludzką miarę wzrok Eliasa wyłapał sylwetki strzegących pałacu żołnierzy straży honorowej oraz kulących się za wzniesionymi wokół świątyni barykadami kościelnych milicjantów. Obecności samego zakonnika nikt jak dotąd nie spostrzegł, ponieważ Mroczny Anioł nad wyraz umiejętnie wykorzystywał osłonę terenu przemieszczając się od grzbietu jednego dachu po komin innego, przez cały czas ukrywając swą opancerzoną postać z dyskrecją nie do pomyślenia dla zwykłego śmiertelnika.

Pokonując na ugiętych kolanach stromiznę kolejnego dachu Anioł wyłączył impulsem myślowym napęd plecaka, dostrzegając przed sobą wyłaniający się zza grzbietu dachu widok na enklawę astropatów. Surowa iglica Wieży Echa pozostawała w jego polu widzenia od dłuższego czasu, ale teraz kucający we wnęce dachu i nie emitujący praktycznie żadnej sygnatury energetycznej Marine mógł się przyjrzeć w spokoju rozległej posiadłości Astropathicusu. W przeciwieństwie do jadących ulicą braci on sam znajdował się dostatecznie wysoko, by móc zajrzeć za wznoszący się na wysokość jednego piętra mur, zwieńczony zębatymi blankami z cerambitu. W narożnikach muru znajdowały się pojedyncze obrotowe wieżyczki uzbrojone w podwójnie sprzężone ciężkie boltery, dwie dodatkowe zainstalowane były nad masywną dwuskrzydłową bramą wiodącą do środka kompleksu, ozdobioną ogromnym emblematem dwugłowego orła odlanym z czarnego żelaza i wypolerowanym tak gładko, że symbol przypominał wielkie źwierciadło.

Za murem rozciągały się niskie budynki mieszkalne i gospodarcze przylegające do podstawy Wieży Echa oraz ogrodzony barierkami parking, na którym stało kilka półciężarowych samochodów, jednakże uwagę Eliasa zwrócili przede wszystkim pilnujący enklawy strażnicy. Mroczny Anioł naliczył blisko czterdzieści postaci w pełnych karapaksach i zakrywających twarze hełmach o wizjerach z przyciemnianego pancernego szkła, uzbrojonych w ciężkie lasery. Większość z nich trzymała straż na blankach kucając w sprytnie zbudowanych wnękach, dzięki którym wartownicy byli praktycznie niewidocznie od strony ulic, reszta patrolowała wewnętrzny dziedziniec. Uwagę Eliasa zwróciła od razu niespotykana wśród prowincjonalnych garnizonów dyscyplina strażników, rażąca w oczy po doświadczeniach Mrocznego Anioła z lokalnymi żołnierzami. Każdy ruch ręki, każdy odmierzony starannie krok, każdy obrót ukrytej pod hełmem głowy dowodziły głębokiego skupienia oraz ustawicznej czujności wartowników, nie słabnącej nawet na chwilę. Elias nie zauważył, by którykolwiek z nich zwolnił na chwilę tempo marszu w trakcie okrążania podstawy wieży albo przystanął gdzieś w pojedynkę, by zapalić na chwilkę papierosa.

Mroczny Anioł nie wiedział naturalnie jaki poziom reprezentowała straż przyboczna lorda gubernatora, ale instynkt podpowiadał mu, że spogląda właśnie na najbardziej profesjonalnych żołnierzy Imperium w Lordsholmie.

Narastający klekot gąsienic transporterów zwrócił uwagę Eliasa na wyłaniające się zza rogu pobliskiego skrzyżowania pojazdy wiozące jego braci. Masywne czarne bryły Astartes zdawały się rozsadzać swymi rozmiarami niewielkie wozy sprawiając tym widokiem na poły zabawne, na poły groteskowe wrażenie.

- Jesteśmy namierzani przez aktywne systemy obronne! – w eterze rozległo się ostrzeżenie Skolda. Na wizjerach hełmu Eliasa zapaliły się natychmiast czerwone kontroli ostrzegające przed pracującymi w pobliżu aktywnymi systemami namierzania. Cztery wieżyczki obronne mające nadjeżdżające transportery w swoim polu ostrzału ożyły pośród cichego pomruku hydraulicznych siłowników i obróciły lufy bolterów w kierunku potencjalnych celów.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:44, 12 Gru 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Raport sytuacyjny

Elias znajduje się na dachu budynku sąsiadującego z pasem pustej przestrzeni będącym ziemią niczyją pomiędzy zabudową dzielnicy i enklawą. Większość jego spostrzeżeń znajdziecie we wcześniejszym poście fabularnym, tutaj dołożę na szybko kilka wiadomości praktycznych. Odległość dzieląca Anioła od muru to jakieś siedemdziesiąt metrów, więc na maksymalnym ciągu swego plecaka zdoła pokonać dystans pomiędzy dachem budynku, na którym się skrywa oraz murem jednym skokiem lądując gdzieś ponad bramą (i pomiędzy kopułkami dwóch strzegących ją wieżyczek). W jego polu widzenia jest około czterdziestu strażników w cięzkich pancerzach oraz z hellgunami pod ręką, ale wewnątrz kompleksu może się ich skrywać więcej.

Ponieważ obydwa transportery znajdują się w polu widzenia strażników, dwie narożne wieżyczki oraz dwie nad bramą już do nich mierzą z ciężkich bolterów, więc być może rozsądne byłoby zmniejszenie prędkości albo wywołanie enklawy zawczasu przez radio?
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 22:56, 12 Gru 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Każę kierowcy zwolnić i jechać blisko pobocza aby jak co można było szybko wyskoczyć z wozu i ukryć się wśród zabudowań(rozumiem że nadal po bokach mamy zabudowania).

Spróbuje wywołać strażników.

W razie ataku lepiej się najpierw ukryć a dopiero po tym atakować. Może uda się uspokoić wartowników. A jeśli nie to zgina jako zdrajcy:wink: .
Oczywiście jeśli zaczną strzelać to pomoc Eliasa może okazać się zasadna(choć to może być ryzykowne więc nie naciskam żebyś pchał się pod te wszystkie hellguny Borsie).



Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Waylander dnia Nie 23:00, 12 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Final Sanction
Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 41 z 44  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 40, 41, 42, 43, 44  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin