RPG online

Gry fabularne online

Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K -> Final Sanction Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 42, 43, 44  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Pią 11:10, 09 Lip 2010
SamboR
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 540
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Steinau an der ODER
Płeć: Mężczyzna





Gregor był zadowolony z rzezi, jaką czynili w szeregach nieprzyjaciela on i jego współbracia. Był pewny, że jest ona miłą w oczach Imperatora. Wstrzymał chęć zemsty, sprawnym ruchem wsunął miecz do pochwy i złapał za rękojeść boltera, przełączając go na ogień ciągły. Autozmysły skoncentrował na "żółwiu" zmierzającym w stronę barykad. Nie celując, posłał w jego stronę pełną serię.

Pełna seria. Skoro Krakeny mają bonusy do zasięgu i penetracji pancerza, to powinna się sprawić lepiej niż strzał mierzony, przynajmniej jeśli chodzi o boltguny. I to również +20 do trafienia Wink
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 17:16, 09 Lip 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Samborze nie wiem o co dokładnie Ci chodzi, mianowicie czy chcesz strzelać od razu bez przymierzania serią bo sadzisz że dwie serie z bonusem 30(20 za serie i 10 za bolter master) zrobią więcej szkód niż jedna seria z bonusem 50(20 za przycelowanie+20 za serie(możemy jako SM łączyć przycelowanie z ogniem ciągłym:wink:)+10 za bolter master)?

Może i pociągnięcie dwiema seriami miałoby większy sens(jak dla mnie kwestia dyskusyjna, do omówienia), tyle żę musimy uważać na zużycie amunicji.

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 19:41, 09 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Portica District, dzień 1, 07.51 czasu lokalnego

Strzelanina przybrała na sile, w każdej sekundzie powietrze cięło kilkanaście słanych w ślad za Eliasem karabinowych kul, ale większość z nich chybiała, nieliczne celne zaś odbijały się z metalicznym szczękiem od pancerza Mrocznego Anioła. Biegnący w dole tarczownicy zaczęli zadzierać w górę głowy ostrzeżeni widać albo wzmożonymi krzykami innych buntowników albo hukiem rakietowego plecaka, który przebijał się ponad piekielną kakofonią wystrzałów, krzyków i szczęku metalu. Elias złapał w zwykłą rękawicę zdjęty z pasa odłamkowy granat, wcisnął dwa razy umieszczony pośrodku dysku programator detonatora, a potem posłał ładunek prosto w dół, starannie dobierając wkładaną w rzut siłę do swego bieżącego pułapu.

Granat spadł w niemalże środek dziwnej formacji i eksplodował na wysokości półtora metra nad dziedzińcem, szatkując deszczem niewiarygodnie ostrych odłamków brzuchy i torsy objuczonych torbami ludzi. Blisko dwudziestu rebeliantów straciło w jednej sekundzie życie lub padło pod nogi towarzyszy wykrwawiając się w przeciągu kilku chwil, ale reszta po trwającej zaledwie moment panice zwarła szeregi przetaczając się po zmasakrowanych trupach kompanów i prąc na złamanie karku w stronę barykady. Spadający stromym łukiem na dziedziniec Elias stężał wyczekując podświadomie serii łańcuchowych eksplozji, ale nic takiego się nie wydarzyło, a to oznaczać mogło dwie rzeczy: albo prawdopodobni samobójcy mieli w plecakach bardzo stabilne materiały wybuchowe albo przenosili w tych plecakach coś innego niż bomby. Okręcając się w poziomie Anioł posłał w stronę żółwia drugi granat, tym razem ciśnięty płaskotorowo z wysokości zaledwie dwóch metrów nad ziemią.

Ładunek śmignął ponad głowami tarczowników, ale rzucony ze zbyt dużą siłą, rozerwał się kilkanaście metrów dalej na wysokości głów i piersi buntowników wycofujących się pod naporem kontrszarżujących Marines. W powietrzu rozbryzgnęły się krople krwi, kawałki kości i masy mózgowej, jeszcze bardziej pogłębiając panikę wśród heretyków. Elias spadł na ziemię miażdżąc swym opancerzonym ciałem jakiegoś nie dość żwawego w nogach buntownika, włączył natychmiast plecak paląc strumieniami gazów napędowych ciała najbliższych rebeliantów i ponownie wyrzucając się w powietrze. Skowyt potwornie poparzonych ludzi dźwięczał zwierzęcą nutą, siejąc popłoch i grozę wśród innych zdrajców.

Kiedy tylko ciężko opancerzona sylweta szturmowca zaczęła wznosić się w górę, w ceramitowe płyty pancerza uderzyły z trzaskiem małokalibrowe pociski, odbijając się od czarnej zbroi z metalicznym wizgiem. Elias sięgnął dłonią po ostatni odłamkowy granat, zacisnął na dysku palce rękawicy spoglądając jednocześnie na swój cel. Przerzedzony wcześniejszą eksplozją żółw był już zaledwie piętnaście metrów od barykady i biegnący pod osłoną tarcz ludzie zauważalnie przyśpieszyli kroku chcąc jak najszybciej pokonać dzielący ich od fortyfikacji dystans. Walczący w pobliżu żołnierze Sił Obrony Planetarnej, ostrzeżeni wykrzyczanymi przez wokalizer słowami Luciena, cofali się w pośpiechu jak najdalej od heretyckiej formacji, paradoksalnie przyśpieszając jeszcze jej tempo, bo pozbawieni zapory z lojalistycznych przeciwników buntownicy mieli przed sobą czyste przedpole. Ogień otworzyły natychmiast obydwa Hotchkersy, obsługujący je Lordsholmczycy z miejsca zrozumieli bowiem, przed jakim stanęli niebezpieczeństwem. Długie serie stębnowały metalowe tarcze przebijając je z hukiem na wylot i dziurawiąc ciała napastników.

Elias ogarnął cały ten widok wzrokiem w przeciągu dwóch sekund, mimochodem rejestrując spojrzeniem obecność na barykadzie Sepherana. Pozostali Marines tkwili w bezruchu pośród uciekającego przed nimi tłumu, mierząc w stronę żółwia ponad głowami ludzi z przyłożonych do ramion bolterów.

Wszystko miało się rozstrzygnąć w przeciągu kilku sekund...
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 19:43, 09 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Portica District, dzień 1, 07.51 czasu lokalnego

Sepheran przeskoczył barykadę z jękiem serwomotorów, wylądował z hukiem na pustej metalowej skrzynce po granatach miażdżąc ją swoim ciężarem. Obróciwszy się z pozornie zupełnie nie przystająca do jego pancerza zwinnością Krwawy Anioł złapał odłożony na ziemię ciężki bolter i trzymając go lewą ręką za poprzeczny uchwyt nad komorą amunicyjną zaczął jednocześnie szukać palcami prawej rękawicy końca taśmy z pociskami zwisającej z amunicyjnego zasobnika na jego napleczniku.

Zakonnik posługiwał się ciężkim bolterem baalickiego typu, potocznie znanym pod nazwą Blood Reapera. Przeniesiony w ramach zaszczytnej służby w szeregi Deathwatchu, Sepheran z szacunkiem odmówił przezbrojenia w poręczniejsze modele tej broni znajdujące się na wyposażeniu fortecy na Eriochu, zobligowany swym honorem i wiernością wobec tradycji do korzystania z tego ekwipunku, który pobłogosławił wcześniej sam mistrz Dante. Jego Reaper był cięższy od zaproponowanych przez komentanta fortecy zamienników, ale kompatybilny tylko z nim zasobnik amunicyjny pozwalał przenosić na plecach do sześciuset boltowych pocisków, a Sepheran oprócz niewzruszonego szacunku wobec swych przełożonych w zakonie żywił również przekonanie, że w ostatecznym rozrachunku szala zwycięstwa zwykła przechylać się zazwyczaj na stronę tych, którym amunicji wystarczało na dłużej.

Zatrzaskując uchwyt trakcyjny podajnika na zaczepie mechanizmu spustowego Marine spojrzał ponad sięgającą mu do pasa barykadą na przedpole linii obronnych. Większość rebeliantów po jego lewej stronie uciekała w popłochu w przeciwną stronę, przerażona morderczą skutecznością walczących z nimi wręcz Astartes. Otoczeni pryzmami zakrwawionych trupów Marines zastygli w bezruchu przykładając do ramion swe boltery i mierząc z nich dokładnie pomiędzy ciałami miotających się na przedpolu heretyków i lojalistów, w wielu miejscach wciąż ze sobą walczących lub zbyt zdezorientowanych, by zejść Kill-Teamowi z linii strzału.

Tworzący żółwia tarczownicy odskoczyli na boki, otwierając formację i puszczając przodem stłoczonych pod osłoną ich pawęży ludzi z plecakami. Wszyscy byli już tak blisko, że wsuwający palec w obejmę spustu Sepheran widział wyraźnie ich wykrzywione w fanatycznym grymasie twarze i zaciśnięte kurczowo pięści. Marine nie widział nigdzie żadnych detonatorów, ale pamiętny ostrzeżenia brata Eliasa, nie zamierzał tracić czasu na dokładniejsze ich szukanie wzrokiem.

Nacisnął spust broni i ciężki bolter ożył ponownie z ogłuszającym hukiem wypluwanych w zawrotnym tempie pocisków, śląc wielkokalibrową śmierć prosto w twarze odległych o zaledwie kilkanaście metrów ludzi.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 19:43, 09 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Portica District, dzień 1, 07.51 czasu lokalnego

Mordowani w przerażającym tempie buntownicy w jednej chwili stracili całą chęć do dalszej walki z przerastającymi ich o ponad metr olbrzymami. Rozczłonkowywani ciosami noży, uderzani rękawicami z siłą druzgoczącą żebra i kręgosłupy, wdeptywani w popękane płyty dziedzińca, rebelianci zaczęli się cofać pod naporem Marines z wyrazem skrajnej grozy na wstrząśniętych rzezią twarzach. Napędzająca ich jeszcze chwilę wcześniej zajadłość, po części rozpalana bluźnierczą wiernością wobec genokradzkiego kultu, po części zaś charakterystyczną dla wielu skorodowanych religijnie niższych klas społeczeństwa nienawiścią wobec Imperium, zdawała się znikać w ułamkach sekund, zastąpiona wyłącznie bezkresnym przerażeniem.

Ceremonialny miecz Gregora zataczał w powietrzu krótkie łuki, za każdym razem odrąbując jakieś części ludzkich ciał. Skold i Octavius walczyli za pomocą swoich monokrystalicznych noży i pięści wypruwając buntownikom wnętrzności, łamiąc karki i przetrącając grzbiety. Kosmiczny Wilk ryknął donośnie wbijając swą rękawicę po przedramię w brzuch jakiegoś rebelianta i podnosząc konającego człowieka w górę ponad głowy innych w geście makabrycznego przesłania.

Buntownicy rzucili się do ucieczki wyjąc w bezrozumnym strachu i ciskając pod nogi broń. Astartes przecinali drogę tym, którzy znajdowali się najbliżej, wbijając ostrza w plecy i karki ofiar, eksterminując bezlitośnie nie dość szybkich uciekinierów. Ich czarne pancerze były zbryzgane krwią tak obficie, że złota heraldyka oraz barwne insygnia zakonów na ich naramiennikach były zupełnie nieczytelne, a gorąca posoka wciekała nawet pod segmenty pancerza osłaniające jego ruchome elementy wieszcząc mało przyjemną konieczność drobiazgowego czyszczenia całych zbroi po zakończeniu operacji.

- Formacja samobójcza po prawej! – krzyknął apotekariusz – Odległość czterdzieści metrów! Ostrzał mierzony, seriami!

Ignorując niedobitki uciekających rebeliantów Marines płynnymi ruchami wsunęli zbroczone krwią ostrza w magnetyczne uchwyty na udach i podnieśli wiszące na ramionach boltery. Ponad huk karabinowych wystrzałów wzbił się ogłuszającym łoskotem terkot ciężkiego boltera, na kilkunastometrowym odcinku dzielącym łamiących szyk samobójców i barykadę wykwitły w powietrzu ogniste smugi wykreślane boltowymi pociskami Sepherana.

- Ognia! – krzyknął Lucien ściągając spust swego pistoletu i posyłając pierwszy pocisk pomiędzy dwoma zdezorientowanymi lojalistycznymi żołnierzami, którzy zagubili się na przedpolu barykady zamierając w bezruchu pomiędzy Astartes i celem ich ostrzału.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 19:44, 09 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Czwarta runda i sporo rzucania kostkami. Elias posyła w żółwia swój ostatni odłamkowy granat, Sepheran wali serią z HBka, pozostali po celowaniu z bolterów. Jak słusznie zauważył na GG Waylander, w normalnych okolicznościach bonus +20 za całorundowe celowanie można otrzymać jedynie w przypadku strzałów pojedynczych, a nie serii, ale w przypadku Astartes zdecydowałem się na modyfikację zasad, bo uważam, że weterani Deathwatchu mają w swoich pancerzach żyroskopy i stabilizatory odrzutu pozwalające strzelać po celowaniu również seriami bez żadnych z tego tytułu konsekwencji (takie małe ułatwienie, za które będziecie mnie bez wątpienia całowali po klawiaturze, kiedy przyjdzie Wam stanąć twarzą w twarz z setką genokradów Wink ).

Jeśli o żółwia idzie, to jest on już dziesięć metrów od barykady i tarczownicy rozbiegli się na boki otwierając wolną drogę ekipie z torbami. Obydwa Hotchkersy prują do nich ogniem ciągłym, teraz dołączył się Sepheran i reszta spółki. Macie tylko jedną rundę, żeby ich wybić albo złamać morale, w piątej rundzie wbiją się na barykadę, a wtedy... cóż, może się wydarzyć coś naprawdę ciekawego.

Najpierw rzuca swój granat Elias. Test BS z wynikiem 12, weszło pięć punktów rzezi (pierwszy granat też tyle wbił). Ponieważ o wszystkim zadecyduje ta właśnie runda, mogę już zdradzić, że oryginalne Magnitude żółwia wynosiło 30. Do tej chwili zostało zredukowane do 20, a teraz w powietrzu zaświstają bolty. Test BS dla Sepherana wzbogaciłem o modyfikatory +20 za serię, +20 odległość do celu i +20 za rozmiar grupy podnosząc je do 107, ale w teście 1k100 wyrzuciłem kiepskie 78! Oznacza to zaledwie trzy trafienia i sześć punktów rzezi! Wymieniłem z Elem SMSy i zdecydował się nie przerzucać wyniku z Fate Pointa, więc Magnitude żółwia spadło do 14.

Żeby nie było, że otoczenie BG nie jest interaktywne, obsługi Hotchkersów zdejmą jeszcze dwa punkty rzezi, po jednym za cekaem. Teraz pora na pozostałych Marines: najpierw ci z bolterami, według klucza Skold, Octavius, Gregor. Wszyscy dostają +20 za serię, +20 za celowanie, +10 za zasięg, +10 za Bolt Mastery, + 20 za liczebność hordy, razem +80 z bonusów. Rzucam 3k100 i wypada 55, 12, 29. Ha, weszło dwanaście trafień, pełna seria u każdego (boltery strzelają czterema pociskami w pełnej serii). Dla zasady sprawdzę jeszcze tylko Luciena z +60 z bonusów... wypadło 87, dwa trafienia.

Żółwiowa horda została rozstrzelana na ostatnich metrach przed barykadą...
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pią 21:45, 09 Lip 2010
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Twierdza Wroclaw





Chłopcy z Deathwatch'u czynią rzeź Wink
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 2:17, 10 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Portica District, dzień 1, 07.52 czasu lokalnego

Połączony ostrzał ciężkiego boltera, dwóch imperialnych Hotchkersów i broni pozostałych Marines dosłownie ściął kilkudziesięciu buntowników należących do samobójczego oddziału. Wciąż ściskający w rękach metalowe tarcze rebelianci zginęli zmieceni boltami Astartes, przebijającymi na wylot ich pawęże i rozrywającymi ciała ofiar na strzępy. Ciężki bolter Sepherana zebrał jeszcze krwawsze żniwo, pospołu z parą cekaemów obracając wciąż stłoczonych ciasno ludzi z plecakami w istną miazgę i rozbryzgując kawałki ich ciał po przedpolu w promieniu kilkunastu metrów. Zasypani lawiną stali, rebelianci umierali w przerażającym tempie. W tyle ich formacji rozerwał się z hukiem ostatni granat Eliasa, zabijając tych, którzy znajdowali się na samym końcu żółwia.

Pięć sekund po otwarciu ognia przez Marines nie żył już nikt należący do dziwacznej jednostki straceńców. Znajdujący się najbliżej lojalistyczni żołnierze, wycofujący się śpiesznie z powrotem za barykadę i oddający w ruchu pośpieszne strzały do zawracających w przeciwną stronę buntowników, zatrzymywali się w miejscu z szeroko otwartymi oczami, nie potrafiąc uwierzyć, że garstka Astartes dokonała tak niebywałej rzezi. Na przedpolu linii obrony leżało nieruchomo prawie dziewięciuset rebeliantów i zaledwie pół setki ciał w szarych wojskowych kamizelkach.

Ku zaskoczeniu Luciena nie nastąpiła żadna detonacja, chociaż wiele plecaków zostało przebitych pociskami na wylot albo rozdartych odłamkami. Ultramarine opuścił lufę pistoletu omiatając wzrokiem swoich towarzyszy, wciąż tkwiących z bolterami w rękach na przedpolu fortyfikacji.

- Wstrzymać ogień! – krzyknął widząc oddalających się biegiem buntowników – Konsolidacja sił!

W tej samej chwili ciała rozstrzelanych straceńców zniknęły bez śladu przeistaczając się w porażające oczy swym blaskiem kule ognia, które rozpaliły przestrzeń ponad dziedzińcem nieziemską poświatą łańcuchowej detonacji. Towarzyszący wybuchowi huk wstrząsnął ziemią, a podmuch wybuchu ruszył z posad wrak Chimery przesuwając zgrzytający przeraźliwie transporter o kilka metrów w tył.

Kiedy symultaniczna detonacja zaczęła pożerać płomieniami przestrzeń przed barykadą, a sensory optyczne w hełmach Marines włączyły automatyczne filtry, system aktywnego namierzania Luciena zerejestrował emisję krótkiego elektronicznego impulsu, nadanego na częstotliwości zarezerwowanej na co dzień do wojskowych pasm specjalnych. Pochylając się do przodu w oczekiwaniu na falę uderzeniową apotekariusz pojął w ułamku sekund, co takiego się stało.

Tworzący żółwia samobójcy przenosili ładunki wybuchowe, ale pozbawioni byli dostępu do detonatorów: prawdopodobnie ich dowódcy obawiali się, że doprowadzą do wybuchu zbyt wcześnie obracając w ruinę podstępny plan. Zamiast tego ktoś śledzący z bezpiecznej odległości natarcie uruchomił w krytycznym momencie radiowy detonator wywołując jednoczesną eksplozję wszystkich ładunków.

Znajdujący się wciąż jeszcze na przedpolu barykady żołnierze Sił Obrony Planetarnej zostali zmieceni na boki, ginąc w ułamku sekundy. Impet fali uderzeniowej obrócił w ruinę kilkadziesiąt metrów barykady na jej najbardziej krytycznym odcinku, na wysokości wraku Chimery i gniazd dwóch cekaemów. Jeden Hotchkers został odrzucony dziesięć metrów w tył razem z parą strzelców, drugi umilkł zasypany gradem odłamków. Stojący obok Chimery Sepheran poczuł jak potężne uderzenie odrywa go od ziemi i ciska ciężko opancerzonym lojalistą kilka metrów w tył. Spadając na głowę i lewy naramiennik Krwawy Anioł uderzył z trzaskiem hełmem o kamienne płyty placu, informacje taktyczne wyświetlane na wizjerach jego hełmu przygasły na chwilę pod wpływem tego zderzenia.

Elias wciąż znajdował się w powietrzu, kiedy doszło do wybuchu i silny podmuch powietrza rzucił nim w bok prosto w ścianę najbliższego budynku. Machający rękami Mroczny Anioł zderzył się z grubym murem i skruszył go swym ciężarem w ułamku chwili wybijając w ścianie wielką dziurę.

- Status! Status! – krzyknął w eter Lucien, kiedy pracujące z dzikim wizgiem serwomotory stawiły już czoła impetowi fali uderzeniowej. Czwórka znajdujących się nieco dalej Astartes zdołała utrzymać się na nogach, chociaż siła rażenia odpalonych jednocześnie ładunków wstrząsnęła wszystkimi. W eterze posypały się zduszone potwierdzenia o zdolności operacyjnej, więc apotekariusz spojrzał raz jeszcze wzdłuż barykady szacując wzrokiem poczynione przez wybuch zniszczenia.

Ultramarine pojął w ułamku chwili, że straceńcy zostali zatrzymani w dosłownie ostatniej sekundzie. Gdyby zdołali dopaść barykady i rozbiec się po niej angażując obrońców w walkę wręcz, opóźniona jeszcze o kilkanaście sekund detonacja zadałaby lojalistom śmiertelny cios. Lucien nie wiedział jakiego dokładnie typu materiałów wybuchowych użyli rebelianci, ale przeczucie podpowiadało mu, że musiały to być niezwykle stabilne ładunki wojskowe, a skoro buntownicy mieli do nich dostęp, nie wieściło to niczego dobrego na przyszłość.

Z nieba wciąż sypał się grad kamiennych odłamków, ludzkich szczątków i kawałków nierozpoznawalnego żelastwa. Lucien uznał naprędce w myślach, że wybuch zabił ponad stu lojalistycznych żołnierzy, zarówno tych znajdujących się na przedpolu barykady jak i nieszczęśników tkwiących pod jej osłoną, ale zbyt blisko epicentrum wybuchu. Obydwa Hotchkersy umilkły, a Sepheran z trudem podnosił się z ziemi pokrzykując coś w stronę ogłuszonych detonacją, krwawiących z uszu i szukających nieporadnie upuszczonej pod wpływem szoku broni żołnierzy.

W tej samej chwili ponad placem przetoczył się chrapliwy wrzask wydarty z dziesiątek ludzkich gardeł i ponad czterystu buntowników runęło w szaleńczym pędzie na imperialne pozycje z zamiarem zalania krytycznie nadwerężonej fortyfikacji morzem swoich ciał. Na ich drodze stało trzystu skrajnie wyczerpanych żołnierzy Sił Obrony Planetarnej, walczących resztkami sił i resztkami amunicji, wstrząśniętych samobójczym atakiem, który zabił tak wielu ich druhów i tracących nadzieję zaszczepioną chwilę wcześniej w ich sercach widokiem sześciu przybyłych nieoczekiwanie Astartes.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 2:29, 10 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Wygląda na to, że rebelianci rzucili swe siły do ostatniego desperackiego szturmu, chcąc wykorzystać oszołomienie lojalistów i wedrzeć się na barykadę. Jest ich około czterystu i na tę chwilę wciąż przeważają liczebnie nad obrońcami. Morale PDF wygląda fatalnie, zostało w ułamku chwili prawie złamane i wygląda na to, że żołnierze zaczynają wpadać w panikę (kilka rund takiej paniki wystarczy, by poszli w rozsypkę porzucając stanowiska obronne!).

Elias żyje i gramoli się na nogi na patrze habitatu, do którego wpadł przez ścianę. Sepheran jest za barykadą obok przesuniętego wybuchem wraku Chimery, już się podnosi na nogi, będzie mógł strzelać od następnej rundy. Heretycy są jakieś dwieście metrów od Was, traktujcie ich jako bardzo dużą hordę (czyt. robi się niebezpiecznie).

Lucien i trzej taktyczni są wciąż po niewłaściwej stronie barykady, mogą zająć stanowiska po jej przeciwnej stronie w dwie rundy.

Czekam niecierpliwie na następne deklaracje!

I gwoli wyjaśnienia kilka słów do Sambora - nie czuj się proszę urażony faktem, że nie uwzględniłem w fabularce twojej deklaracji strzelania bez celowania: chodzi o to, że większość postów piszę w pracy bez dostępu do forum (opierając się na deklaracjach napisanych do godziny 9.15 każdego dnia), a wklejam je przyjeżdżając do domu i czasami w przerwie pomiędzy jedną robotą i drugą mam zaledwie parę minut na wrzucenie aktualizacji na forum - to sprawia , że nie zawsze są one precyzyjnie zgodne z Waszymi opisami, ale nigdy nie stanowią jaskrawego zaprzeczenia Waszych akcji!

I jeszcze jedno - oprócz nowych deklaracji podajcie jeszcze proszę stan zużycia swej amunicji na bieżący moment (również granatów) - niech każdy policzy to sobie własnoręcznie i wyręczy troszkę starego zmęczonego Mistrza Gry Wink
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 2:35, 10 Lip 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 6:10, 10 Lip 2010
Xeratus
Gracz oszczędny w słowach
 
Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław





Skold będzie starał się podnieść morale żołnierzy obrony planetarnej. Słowami modlitw i wezwań by wykrzesali siłę w obronie Imperium.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 8:11, 10 Lip 2010
SamboR
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 540
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Steinau an der ODER
Płeć: Mężczyzna





Gregor spojrzał na wyświetlacz, wskazujący ilość pozostałej mu amunicji. Runa błyszczała bursztynowym światłem, co oznaczało, że amunicja powoli wyczerpuje się.
"Proponuję zostawić heretykom małą niespodziankę." - rzucił na paśmie wewnętrznym, po czym przeliczył, ile czasu zajmie szturmującym heretykom dotarcie na obecną pozycję Astartes.

Wystrzeliłem z jakieś 4 długie serie (4 pociski), do tego ze dwie krótkie (po 2) i może jeden, czy dwa razy pojedynczym. Łącznie wywaliłem 22 pociski. Magazynek jest na 30?
Co do moich planów - chcę wiedzieć, ile czasu zajmie heretykom dotarcie na nasze obecne pozycje. Zostawiam tam granat (to już drugi) z nastawionym zapalnikiem tak, by eksplodował burakom pod nogami.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 8:46, 10 Lip 2010
el_imperatorro
Mistrz Gry
 
Dołączył: 26 Sie 2008
Posty: 1125
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wolsztyn / Poznań
Płeć: Mężczyzna





Sepheran szybko otrząsnął się po wybuchu. Rzutem oka na wskaźniki skontrolował stan broni i pancerza. Wydawało się, że nie ucierpiał poważnie choć siła fali uderzeniowej przerosła jego przewidywania. Spodziewał się materiałów wybuchowych marnej jakości, rozebranych pocisków artyleryjskich, może ładunków górniczych. Wyglądało na to, że buntownicy zdobyli jakąś imperialną zbrojownię. Należało uwzględnić to przy planowaniu dalszych działań.
Dewastator zerwał się na równe nogi z wyciem serwomechanizmów. W dwóch skokach znalazł się na wraku chimery, przesuniętym teraz o kilka metrów. Nie miał czasu na troszczenie się o krwawiących i wycieńczonych gwardzistów. Szybko zorientował się w sytuacji. Widząc nadciągającą falę buntowników bez wahania pociągnął za spust.

Jesteśmy Mieczem Imperatora, naczyniem Jego słusznego gniewu! Biada tym, którzy ten gniew wywołali! Śmierć zdrajcom, mutantom i heretykom! - Krwawy Anioł przekrzykiwał ryk ciężkiego boltera. Ciężkie pociski pomknęły w stronę tłumu ciągnąc za sobą warkocze płomieni.

Robię to, co zwykle. Zaciskam palec na spuście. Ja też chcę bonus za przycelowanie Razz
Stan amunicji: jedna taśma zużyta całkowicie, z następnej ubyło 10 sztuk amunicji i teraz wyrzucam kolejne 10. Pozostało 40 w tej taśmie i 480 w 8 kolejnych.


Ostatnio zmieniony przez el_imperatorro dnia Sob 14:04, 10 Lip 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 9:54, 10 Lip 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Jesteśmy jeszcze po za skutecznym zasięgiem ostrzału hordy więc dobrzy by było znaleźć się po dobrej stronie barykady zanim ta zacznie do nas strzelać na całego.

Inną sprawą jest to że pewnie jest wokół nas pełno rannych po eksplozji jeśli tak to postaram się chwycić co najmniej dwóch i ewakuować ich za barykadę. Reszcie tez sugerowałbym takie działanie.

Będę się starał zebrać do kupy gwardzistów(czas skorzystać z tych bonusów przy kontakcie z IG). postaram się złapać tez jakiegoś oficera aby dowiedzieć się czy kapitan nadal dowodzi(czytajcie żyje ) i jeśli tak to gdzie jest.

Jest jeszcze inna kwestia gdzie są gwardziści? Bo oni tez kontratakowali/ większość jest już z powrotem za barykada czy nadal są na ziemi niczyjej? Jeśli nadal są w polu to się nie wycofam aż oni zejdą z pola(cofnę się z ostatnim szeregiem).

Ale lepiej niech reszta się wycofa(drużyny) i przygotuje za barykadą do ostrego ognia zaporowego Wink.

A jest jeszcze taka sprawa, czy mogę w jakiś sposób namierzyć ten sygnał radiowy? Jeśli tak to próbuje to zrobić, będzie szansa obciąć głowę bestii).

Pozdrawiam


EDIT:

Tutaj daje małe zestawienie naszego ekwipunku(żeby nie było że tylko gaże oficerska pobieram i nic nie robię jako dowódca Wink ). Będę się starał uzupełniać je na bieżąco.

Stan ekwipunku Lucien


Amunicja:

Boltpistol sześć magazynków po 14 pocisków- zużycie(pierwszy magazynek 4)

granaty: trzy odłamkowe-zużyte jeden,
trzy przeciwpancerne zużyte - zero

Rany 19/11

Fate 2/1







Stan ekwipunku Gregor

Amunicja:


Bolter: sześć magazynków po 28 pocisków-zużycie(pierwszy magazynek - osiemnaście)


Boltpistol: sześc magazynków po 14 pocisków - zużycie zero

granaty: trzy odłamkowe - zużyty jeden, trze przeciwpancerne - zużyte zero

Rany 24/0

Fate2/1



Stan ekwipunku Sepheran

HB: dziesięć taśm po 60 pocisków-zużycie - jedna taśma+ 20 pocisków z drugiej

Boltpistol: sześć magazynków po 14 pocisków- zużycie zero

granaty:trzy odłamkowe-zużyte zero, trzy przeciwpancerne zużyte - zero

rany 23/ 7

Faith 2/2



Stan ekwipunku Eliasa:

Amunicja:

Boltpistol: sześć magazynków po 14 pocisków- zużycie-zero

granaty: trzy odłamkowe-zużyte trzy, trzy przeciwpancerne zużyte - jeden

Rany 21/0

Fate 3/0





Stan ekwipunku Skolda

Amunicja:

Bolter: sześć magazynków po 28 pocisków-zużycie
(pierwszy magazynek osiem)

Boltpistol:sześć magazynków po 14 pocisków- zużycie
(pierwszy magazynek 2)

granaty:trzy odłamkowe-zużyty jeden, trzy przeciwpancerne zużyte - zero


Rany 20/5

Fate points 4/2




Stan ekwipunku Octaviusa

Amunicja:


Bolter: sześć magazynków po 28 pocisków-zużycie(pierwszy magazynek 26)


Boltpistol:sześć magazynków po 14 pocisków- zużycie zero


granat: trzy odłamkowe-zużyty jeden, trzy przeciwpancerne zużyte - zero


Rany 20 /5

Fate 4/4




Ostatnio zmieniony przez Waylander dnia Nie 11:48, 11 Lip 2010, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 22:30, 10 Lip 2010
LordDamianus
Gracz oszczędny w słowach
 
Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Koło
Płeć: Mężczyzna





Witam
Uciekam za barykadę, a po drodze zabieram kilku rannych gwardzistów. Potem strzelam z długiej serii do heretyków.
Zobacz profil autora
Final Sanction
Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 12 z 44  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 42, 43, 44  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin