RPG online

Gry fabularne online

Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K -> Final Sanction Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 42, 43, 44  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Pon 22:48, 28 Cze 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Kraki według opisu w podręczniki nie tworzą prawie żadnej fali uderzeniowej. po za tym nawet gdyby to użycie granatów wymagało by raczej bardzo precyzyjnego rozmieszczenia. A to (w tym przypadku) nie mamy czasu na precyzyjna robotę. Tutaj odbyło by sie to sposobem podlatujemy wrzucamy do środka ładunki mniej więcej tak żeby raczej obaliło się na nich a nie na nas a po mym chodu. Po za tym szczerze mówiąc trochę szkoda mi naszych kraków, wolałbym wykorzystać sprzęt IG do takie roboty. Krakami to się będzie karasie karmić Wink.

Pozdrawiam

EDIT: Przypominam że Komin to tylko takie myślenie życzeniowe(ewentualnie jakaś kolumna itp.) przecież nie wiemy tak naprawdę jakie budowle nas otaczają, może mamy do dyspozycji same niskie i masywne budynki które się nijak nie nadają do takie roboty.

BTW: Xaratusie wiem że chcesz odgrywać typowo walczącego Wilka ale prosiłbym o odrobinę rozsądku. Może pierwsza tura tego nie wykazała ale jak patrzyłem na zasady Hord to one maja naprawdę możliwości do powalenia Astartes w turę albo dwie jeśli będziemy działać bez koordynacji.




Ostatnio zmieniony przez Waylander dnia Pon 22:56, 28 Cze 2010, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 8:12, 29 Cze 2010
Kargan
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 1169
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Twierdza Wroclaw





Pozwolę sobie na wrzucenie szeptu zza sceny: wybór SM do Deatch Watch'u oznacza IMHO, że taki SM nie jest "typowym" przedstawicielem
swojego Zakonu (z wszystkimi zaletami i przywarami). To ludzie ściśle wyselekcjonowani zatem El nie powinien z łatwością wpadać w krwawą furię a Xeratus nie powinien rzucać się na wroga jak szaleniec Laughing
Niemniej taktyczne rozwiązania preferujecie zapewne inne (Ultrasi i Wilki) co musi też znajdować odzwierciedlenie w dyskusji Wink
A poza tym - jakbyście mieli dowodzącego to nie byłoby dyskusji - to nie sejmik tylko pole walki i obowiązuje łańcuch dowodzenia Twisted Evil

no...to wracam za scenę Wink
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 8:25, 29 Cze 2010
Xeratus
Gracz oszczędny w słowach
 
Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław





Nie typowego Wilka tylko typowego Wilka z DW !
Mam inne wyobrażenie o akcji DW. Nie widzę tu miejsca na siedzenie i gdybanie o kominach Smile
DW to nie tylko oczywiście eksterminacja Xenos, to również zadania z pogranicza archeologii i obserwacji.

Ale zawalanie komina nie mieści mi się w głowie Smile
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 8:55, 29 Cze 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

To nie myśl o "zawalaniu komina", tylko o taktycznym wykorzystaniu otoczenia na swoją korzyść(czytaj - żeby lepiej i efektywniej dobrać się skubańcom do skóry i ich zagryźć w imieniu Imperatora).



Karganie(Kargenie:wink: ) nie wiem czy twierdzenie że jak mielibyśmy dowódcę to by powiedział że robimy tak i koniec jest trafne. Oczywiście w części fabularnej jak najbardziej może tak być, ale ja przynajmniej widzę to tak że w "niebieskim" ustalamy wszystko wspólnie, dowódca powinien oczywiście nadawać dyskusji tempo, wykazywać się inwencją, słuchać uważnie wszystkich propozycji i sugestii itd. Ewentualnie w sytuacji kiedy permanentny spór w jakieś kwestii miałby spowalniać sesje i psuć zabawę rozwiązać sprawę arbitralnie, ale tylko w ostateczności. Innymi słowy powinien być zdolny do samodzielnego kierowania grupą ale otwarty na pomysł i sugestie reszty(w końcu na forum mamy możliwość(jeśli chcemy)omówić każdą kwestie dokładnie i wypracować wspólna taktykę) ale w ostateczności jak nie ma konsensusu tupnąć nogą i podjąć decyzje w danej sprawie.

W ogóle dobrze by było aby wszyscy się wypowiedzieli w kwestii tego jak widzicie rolę dowódcy, tak jak ja? A może dowódca ma o wszystkim decydować sam bez konsultacji i pozwolić wam tylko na wesołą wyrzynkę według jego poleceń albo w drugą stronę ma tylko władzę symboliczną(w części fabularnej) a w rzeczywistości jego zdanie nie powinno się liczyć bardziej niż zdanie pozostałych graczy przy podejmowaniu decyzji? A może jeszcze inaczej?

Zapraszamy wszystkim do Udział w naszej Multimedialnej debacie numer do studia to:
666 666 666 po uzyskaniu połączenia prosimy wybrać opcję tematyczna "Eksterminacja"

Imperator Liczy na wasze opinię Laughing



Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Waylander dnia Wto 10:29, 29 Cze 2010, w całości zmieniany 5 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 11:16, 29 Cze 2010
Freeks
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 04 Sty 2009
Posty: 679
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław/Świdnica





To i ja wtrącę trzy grosze. Pomysł z kominem lobbowany jest już drugą stronę. Moim zdaniem ustalona drabina dowodzenia jednak pomogłaby szybciej podjąć decyzje. Dobry przykład był w przygodach dark harvest i beyond the graves, gdzie wszyscy rzucali swoje pomysły, a Bestia wybierał optymalny plan z nich. Gdy nikt nie podawał propozycji, to sam wybierał jak spór rozwiązać. Gdy ktoś ma decydujący głos, to przygoda zawsze ma szybsze tempo Wink

Co do łączenia funkcji - imho słaby pomysł. Jak zrobi sie gorąco, to medyk będzie musiał być przy każdym rannym, choćby na pierwszej lini ognia, a jak kto padnie, to pod ostrzałem wyciągać cenne genoziarno. Z drugiej strony Waylander wykazuje imho najwięcej inicjatywy. Przy dobrym liderze dobre pomysły się na pewno nie zmarnują, ale to juz wasza broszka się tym zając. Może jakieś głosowanie, choćby przez PW, pomogloby ustalić lańcuch dowodzenia?


Ostatnio zmieniony przez Freeks dnia Wto 11:18, 29 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 17:16, 29 Cze 2010
LordDamianus
Gracz oszczędny w słowach
 
Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Koło
Płeć: Mężczyzna





Witam

Jeżyli nikt oprócz Waylandera nie pali się do dowodzenia to niech on zostanie dowódca bo za chwile wyskoczy jakieś miłe zwierzątko pokroju karasia i potraktuje nas jak szwedzki stół. Według mnie powinniśmy omawiać wszystko wspólnie, a ostateczną decyzje powinien podejmować dowódca. Podejmował by również decyzje w sprawach kryzysowych.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 19:32, 29 Cze 2010
Waylander
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 716
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konin
Płeć: Mężczyzna





Witam

Freeku właśnie o takie dowodzenie przez Ciebie przedstawione mi chodzi:wink:.

Co do łączenia funkcji to sądzę że bym sobie poradził, w końcu i tak wszystko byśmy ustalali w "niebieskim" więc mógłbym w razie czego oddawać się łataniu rannego.(po za tym brutalna prawda jest taka że w trakcie walki łatanie rannych czy ich ewakuacja jest z reguły odkładana na później ponieważ próby udzielania pomocy nie poprzedzone opanowanie sytuacji i zabezpieczaniem terenu kończą się z reguły tylko większą liczbą ofiar).

Damianusie kilka osób zgłosiło już swoje kandydatury na dowódcę Wink.

Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Waylander dnia Wto 19:37, 29 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 20:40, 29 Cze 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Pora rozliczyć drugą rundę walki. Pierwsi będą znowu strzelali rebelianci, ślący w Waszą stronę kulę za kulą z tych swoich nędznych pukawek. Ponieważ Magnitude hordy zostało zredukowane z 40 do 28, teraz każdy z Was może zostać ostrzelany dwukrotnie, a nie czterokrotnie – horda wykonuje tyle ataków strzeleckich przeciwko swym ofiarom, ile wynosi pierwsza cyfra w jej wartości Magnitude. Celami są kolejno Sepheran, Skold, Octavius i Gregor. Rzucam 8k100, wypadło 31, 64, 49, 66, 4, 85, 66 i 27. We wcześniejszych testach BS rebeliantów wynosiło 15 ze względu na strzelanie powyżej optymalnego zasięgu broni, teraz są już na tyle blisko, by strzelać w oparciu o bazowe 25. Ha, najwyraźniej upodobali sobie Octaviusa!

Teraz ważna sprawa: popełniłem błąd w pierwszej turze i nie uwzględniłem podczas liczenia obrażeń Octaviusa zwiększonych ran zadawanych przez odpowiednio dużą hordę. Tamta horda zadawała w ostrzale aż 3k10+3 ran i odpowiednio korygując tamten test generuję stare 3 rany + dodatkowe 9 i 5 z dorzutu. Razem weszło 17 ran minus 8 AP i 8 TB i pierwsza krew przelana: Octavius stracił pierwszy punkt życia. Teraz testujemy bieżące obrażenia – 2k10+3. I wypadła dziesiątka i jedynka! Przeciwnicy BG nie posiadają możliwości generowania dodatkowych obrażeń przy wyrzuceniu dziesiątki i dzięki Imperatorowi za to! Weszło 14 obrażeń, 8 zniwelował pancerz, dalszych 6 bonus z Wytrzymałości Octaviusa. W efekcie końcowym pancerz został przebity, ale rany natychmiast się zaklepiły dzięki reakcji niektórych progenoidów.

Teraz pora na Was. Przeciwnik wciąż jeszcze jest zbyt daleko, by móc go skutecznie razić granatami, pozostaje więc ogień seryjny z bolterów. Rzuciłem sobie od razu trzy 1k100 dla Sepherana, Octaviusa i Gregora, a potem osobno 1k100 dla Skolda, który zaczął strzelać z boltowego pistoletu. Oto wyniki: 74, 12, 44 i 48. Sepheran tym razem trzy celne trafienia i 6 punktów rzezi. Octavius cztery trafienia, Gregor również cztery, osiem punktów rzezi razem. Skold dwa trafienia z bolt pistola. Magnitude hordy zostało zmniejszone z 28 do 12. Wcześniejszy test WP zaliczony pomyślnie, więc wciąż nie tracąc impetu szarży buntownicy zaraz znajdą się w zasięgu Waszych granatów.

Waylander, w pobliżu nie macie żadnych budynków, które moglibyście zawalić na głowy napastników. Najbliższe zabudowania mieszkalne mieszczą się jakieś trzysta metrów od Was i za plecami hordy, okalają one od tyłu i po bokach dziedziniec kaplicy i cmentarz. Broń obszarowa zadaje tyle punktów rzezi, ile wynosi liczba w nawiasie przy cesze Blast.

Wykasowałem z topiku kilka mało wnoszących do gry postów i upraszam o unikanie spamu! Wink Przypominam też o profesjonalnym podejściu do swoich obowiązków i towarzyszy walki – służba w Deathwatchu to zaszczyt, to próba siły charakteru oraz honoru.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 20:42, 29 Cze 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Portica District, dzień 1, 07.46 czasu lokalnego

Octavius i Gregor zrozumieli, że napór rebeliantów może zatrzymać wyłącznie ściana ognia, toteż obaj Astartes przestawili swe boltery w tryb pełnej serii, śląc pocisk za pociskiem w wyjącą dziko tłuszczę. Boltowe ładunki przechodziły na wylot przez ciała pozbawionych pancerza ludzi, rozrywając się siały na wszystkie strony ostrymi jak brzytwa szrapnelami oraz kawałkami kości uśmierconych w makabryczny sposób ofiar. Skold puścił swój zacięty bolter, wyszarpnął z kabury boltowy pistolet i naciskając raz za razem spust zwalał pociskami z nóg kolejnych napastników, wyrywając w ich torsach wielkie dziury. Lewa rękawica Wilka zacisnęła się na zdjętym z pasa odłamkowym granacie, kciuk Marine wdusił niewielki przycisk na płaskiej powierzchni ładunku ustawiając czas detonacji na trzy sekundy.

- Przygotować granaty! – ryknął Skold strzelając z pistoletu ponad głowami leżących na barykadzie żołnierzy – Co drugi z was na mój sygnał rzuci granat! Odeślmy tych bezbożników w otchłań piekieł!

Kule rebeliantów sypały się ustawicznie, z jękliwym dźwiękiem uderzając w ciężko opancerzone sylwety Astartes, krzesząc iskry na ich naramiennikach i napierśnikach ku nabożnemu lękowi walczących wszędzie wokół żołnierzy, których przed pociskami wroga chroniły jedynie lekkie przeciwodłamkowe kamizelki. Octavius drgnął znienacka pomimo rozstawionych szeroko nóg, spojrzał błyskawicznie w dół na swój napierśnik. Tuż poniżej pozłacanego emblematu Imperialnego Orła gładką powierzchnię pancerza znaczył okrągły otwór wlotowy, z którego trysnęła na ułamek chwili struga jasnoczerwonej krwi. Ultramarine poczuł lekkie ukłucie bólu, które natychmiast znikło uśmierzone działaniem pompowanych w krwioobieg Marine środków znieczulających.

- Na honor mój i mistrza Calgara! – warknął Octavius przez zaciśnięte zęby – Dziesięć głów za każdą szramę na tym pancerzu, taka ma przysięga!

Od strony Chimery dobiegł ogłuszający huk serii z ciężkiego boltera, świadczący o tym, że Sepheran wciąż siał zniszczenie i śmierć z wysokości swej pozycji. Połączony ogień jego broni oraz dwóch przegrzewających się coraz bardziej cekaemów obrońców dosłownie kosił szeregi nacierających buntowników, stębnując pociskami i odłamkami wybuchających boltów ciała napastników w tak potwornym stopniu, iż wokół padających z nóg ofiar zdawała się unosić chmurka rozpylonej w powietrzu krwi opryskującej czerwonym deszczem twarze innych rebeliantów.

Apotekariusz poderwał głowę, kiedy jakaś karabinowa kula odbiła się z wizgiem od jego hełmu, spojrzał na zbliżający się tłum i włączył jednym ruchem łańcuchowy miecz. Ostrze potężnej broni ożyło w tej samej sekundzie, wydając z siebie głęboki pomruk wibrujących z niewiarygodną prędkością monokrystalicznych ząbków. Oficerowie Sił Obrony Planetarnej cofnęli się mimowolnie o kilka kroków, chociaż Lucien nie wykonał w stosunku do nich żadnego agresywnego ruchu, wciąż pozostając w przyklęku i chroniąc się w ten sposób przed tnącymi powietrze kulami wroga.

- Znajdźcie tego kapitana! – polecił nie znoszącym sprzeciwu głosem Ultramarine – Niech się ze mną skontaktuje na paśmie veneris siedem dwanaście!

Lucien spojrzał na Eliasa i chociaż obaj Astartes nosili uniemożliwiające bezpośredni kontakt wzrokowy hełmy, zrozumieli się bez słów.

Buntownicy byli już tak blisko, że członkowie Deathwatchu widzieli ich wykrzywione w nienawistnym grymasie twarze i gorejące fanatyczną gorączką oczy, a to znaczyło, że lada chwila mogą wedrzeć się na barykadę. Lucien zasalutował Aniołowi uniesionym przed twarzą mieczem, po czym skoczył na szczyt fortyfikacji tuż obok stanowiska jednego z cekaemów, stając niczym czarny posąg na parapecie barykady i mierząc wyjącą tłuszczę chłodnym spojrzeniem.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:04, 29 Cze 2010
Peacemaker
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 07 Sty 2008
Posty: 326
Przeczytał: 0 tematów






Ja też deklarowałem ostrzał z bolt pistola ! Wink

Dobra, załączam plecak, granat w dłoń i czekam na sygnał do ataku. Na hasło od Skolda rzucam granat. Myślę, że dobrze trzymać się w miarę blisko siebie. Łatwiej będzie przyjść sobie z pomocą w razie czego, poza tym koncentrując siły w jednym miejscu dokonamy o wiele bardziej spektakularnej i podkopującej morale rzezi niż w pojedynkę. Gdy będę wykonywał skok, to ląduję obok Skolda. Niech ma Wink
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:06, 29 Cze 2010
SamboR
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 540
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Steinau an der ODER
Płeć: Mężczyzna





Jeszcze dobrze nie przebrzmiała ostatnia seria z boltera, gdy Gregor wypuścił go z opancerzonej dłoni, pozwalając by zawisł na pasie go podtrzymującym. Sprawnym ruchem zerwał granat odłamkowy z pasa, jednym ruchem naciskając runę odpowiedzialną za odbezpieczenie i aktywację detonatora. W zgranym ruchu, razem z bratem Skoldem, rzucili swe granaty wprost w nadbiegającą hordę.


Ostatnio zmieniony przez SamboR dnia Wto 21:24, 29 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:10, 29 Cze 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





W porządku, mamy już za sobą rozliczenie drugiej rundy w trybie mechaniki oraz fabularnym, teraz możemy chyba przejść płynnie do trzeciej rundy, ponieważ pchani od tyłu przez rzesze innych buntowników przeciwnicy już dotarli na zasięg rzutu granatami! Zakładam w oparciu o wcześniejsze deklaracje, że swoimi granatami rzucą Octavius, Gregor, Elias i Skold, natomiast Sepheran i Lucien wystrzelą raz jeszcze ze swojej broni palnej. Teraz ważna informacja dodatkowa: zamierzam zminimalizować liczbę wstawek opisujących turlanie kostkami, bo w przypadku walk z hordami świadomość zadawanych wrogowi punktów rzezi trochę wypacza obraz sytuacji w trybie fabularnym, zwłaszcza w przypadku zwalczania kilku nakładających się na siebie hord – sprytni gracze mogliby bowiem tak dopasowywać zużycie amunicji i granatów, aby uzyskać precyzyjnie zaplanowany wynik: redukcję Magnitude do zera, a nie wartości ujemnej. W trybie fabularnym nie jest to tak oczywiste i łatwe do zaplanowania, a tym samym staje się bardziej realistyczne. Mam nadzieję, że rozumiecie, co takiego dokładnie mam na myśli Wink

Tak więc ostatni raz przedstawię Wam przebieg rundy w trybie mechaniki i od tego momentu będziemy już grali wyłącznie w trybie fabularnym – co Wy na to, jest ktoś wyjątkowo przeciwny? (zawsze jestem otwarty na uzasadnione argumenty). Testuję cztery rzuty w oparciu o BS bazowy powiększony o modyfikator +20 z liczebności celów. Wypadło 43, 79, 19, 42. Granaty Astartes są znacznie groźniejsze od zwykłych, ponieważ posiadają zwiększoną siłę rażenia i umiejętnie użyte potrafią siać przerażające spustoszenie (zaraz opiszę to w odpowiedni sposób w fabularce). Tym razem weszło piętnaście punktów rzezi! Zerknijmy na wyniki naszych strzelców: kolejno Sepheran i Lucien – 100, 16 i 42! Ciężki bolter się zaciął! Dwa strzały apotekariusza weszły bez problemu redukując Magnitude do -5. W praktyce oznacza to, że pierwsza fala atakujących, dziesiątkowana nie tylko przez Was, ale też wiązkami laserów i granatami żołnierzy PDF, właśnie została złamana!

No i jeszcze niejako pro forma – rozliczenie ostrzału ze strony rebeliantów. Przy Magnitude 12 buntownicy mogą oddać po jednej salwie do każdego z sześciu Marines (teraz już również Luciena i Elisasa). Celami są kolejno Sepheran, Skold, Octavius, Gregor, Lucien i Elias. Rzucam 6k100 i oto wyniki: 9, 9, 74, 38, 92, 14. Cóż za salwa na pożegnanie pierwszej fali (od biedy można to też zwalić na granaty ciskane przez napastników). Fabularnie musicie to sobie wyobrazić tak, że trafiani kulami byli praktycznie wszyscy Marines, górujący nad barykadą i wystawiający się bez lęku na ogień nieprzyjaciela, ale w przypadku trzech pociski rebeliantów okazały się bardziej skuteczne niż zazwyczaj. Nie będę spoglądał na zadane obrażenia, ponieważ przy pojedynczych trafieniach te karabiny nie są w stanie wyrządzić Wam żadnej krzywdy – wyrzucając dziesiątkę zadam Wam maksymalnie 13 ran, a suma 8 AP i 8 TB daje 16 odparowań przed zadaniem pierwszych trwałych obrażeń!
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:20, 29 Cze 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Lordsholm, Portica District, dzień 1, 07.47 czasu lokalnego

Terkoczący rytmicznie ciężki bolter umilkł znienacka pośród przeraźliwego zgrzytu zablokowanej komory amunicyjnej. Autozmysły w hełmach Marines filtrowały zgiełk bitewnego pola wyciszając go znacząco, ale poziom głośności rozmów na kanale taktycznym pozostawał na standardowym poziomie, toteż wszyscy natychmiast usłyszeli wściekłe warknięcie Sepherana.

- Broń główna zablokowana! – rzucił w eter Krwawy Anioł, przyklękając na dachu Chimery i obracając bolter w rękach tak, by móc rzucić okiem na jego defekt. Dobiegający do barykady buntownicy z miejsca przyśpieszyli kroku, wykorzystując nieoczekiwaną przerwę w morderczym ostrzale. Broniący fortyfikacji żołnierze podnieśli się z klęczek i brzuchów widząc, że wróg dopadnie lada chwila ich linii, zaczęli strzelać desperacko wprost w torsy i twarze rebeliantów z wyprostowanej pozycji, nie troszcząc się już więcej o własne bezpieczeństwo. Jeden z cekaemów przerwał ostrzał pośród przekleństw spanikowanej obsługi, jego lufa odkształciła się pod wpływem ekstremalnej temperatury wyłączając broń z dalszego użytku.

- Teraz! – krzyknął Skold czując uderzające w jego napierśnik małokalibrowe pociski – Rzucać!

Blisko dwustu żołnierzy Sił Obrony Planetarnej podniosło w tej samej chwili ręce i cisnęło jak najdalej przed siebie przestarzałymi trzonkowymi granatami, zasypując ich deszczem przedpole. Skold, Octavius, Elias i Gregor zrobili to samo, a ich wspomagane serwomotorami ramiona posłały aerodynamiczne dyski dużo dalej niż mięśnie zwykłych lojalistów. Granaty odłamkowe Astartes wyglądały zupełnie inaczej od tych będących w użyciu w Lordsholmie, wypełniające je drobne metalowe kulki skrywały w sobie niszczycielską moc. Octavius, Elias i Skold ustawili opóźniacze detonatorów za pomocą kilku rytmicznych naciśnięć kciuka na trzy sekundy i ich granaty rozerwały się jeszcze w powietrzu, niecały metr nad powierzchnią ziemi.

Całe przedpole barykady eksplodowało ogniem, słupami ziemi, wyrwanymi z bruku kostkami i szczątkami ludzkich ciał. Ponad setka rebeliantów zginęła na miejscu rozerwana wybuchami, ich zmasakrowane zwłoki zaścieliły ziemię pasem tak gęstym, że nigdzie nie sposób było dostrzec wolnego od fragmentów zwłok skrawka ziemi. Napierający w tyle buntownicy stracili na ów potworny widok wolę walki, zaczęli zawracać pośród dzikich wrzasków dziesiątkowani ostrzałem obrońców. Lucien i Elias stali na szczycie barykady oddając starannie mierzone strzały z pistoletów, zabijając każdym pociskiem kolejnego rebelianta. Nacierający w drugiej fali przeciwnicy byli tratowani przez przerażoną stratami tłuszczę, gdzieniegdzie strzelając w akcie desperacji wprost w twarze swoich uciekających kompanów. Kule wciąż świszczały gęsto w powietrzu, tu i ówdzie odbijając się z wizgiem od pancerzy siłowych Marines, ale brat Elias poczuł uderzającą do głowy krew, bo uciekający na złamanie karku przeciwnicy stanowili doskonały cel do kontrszarży.

Dowodzący obroną kaplicy kapitan Ascolte musiał dojść do tego samego wniosku, bo znienacka wzdłuż barykady rozległy się przenoszące się z jednego jej krańca na drugi przenikliwe gwizdki sierżantów i ponad czterystu żołnierzy Sił Obrony Planetarnej skoczyło na równe nogi sięgając po noszone w pokrowcach na pasie bagnety.

- Kontratak! – krzyknął jakiś mężczyzna w czarnym kepi z zakurzonymi insygniami regimentu, noszący na rękawach naszywki sierżanta, gramoląc się na parapet kilka metrów od Luciena – Do szarży!

Odpowiedział mu gremialny okrzyk lojalistów, który utonął znienacka w przeraźliwym terkocie ciężkich karabinów maszynowych. Odcinek barykady na prawo od wraku Chimery eksplodował mrowiem miniaturowych gejzerów w miejscach, gdzie dziesiątki ciężkich pocisków rozbijały w pył sterty gruzu i dziurawiły na wylot ciała zaskoczonych żołnierzy. Nawołujący do kontrataku sierżant został dosłownie zmieciony ze szczytu fortyfikacji, przecięty w poprzek serią, która zabiła nie tylko jego, ale i żołnierzy próbujących wymienić lufę przegrzanego cekaemu. Struga gorącej krwi obryzgała naramiennik i hełm apotekariusza.

Trzysta metrów w głębi placu, na drugim piętrze częściowo spalonego i zawalonego budynku mieszkalnego zaczęły strzelać cztery ciężkie karabiny maszynowe, zasypujące pozycje gotowiących się do kontrszarży lojalistów. Już pierwsze sekundy ich morderczego ognia uśmierciły kilkudziesięciu imperialnych żołnierzy, odrzucając ciała zabitych daleko w tył pośród rozbryzgów krwi. Reszta wojskowych runęła za barykadę desperacko szukając ochrony przed śmiercionośną lawiną stali, natychmiast porzucając wszelkie myśli o kontrnatarciu.


Ostatnio zmieniony przez Keth dnia Wto 21:22, 29 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:21, 29 Cze 2010
Keth
Mistrz Gry
 
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 4663
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna





Szybkie info taktyczne. Próba wyprowadzenia kontrszarży na plecy uciekającej pierwszej fali spełzła na niczym. Podczas gdy Wy masakrowaliście rebeliantów na poziomie parteru, buntownicy wnieśli na wzmiankowany już budynek cztery cekaemy i rozstawili je akurat na czas, by przeorać strumieniami stali podrywających się do szarży lojalistów. Efekt tego ostrzału jest krytycznie niebezpieczny, ponieważ praktycznie cały prawy odcinek linii obrony został spinningowany! Podaję raz jeszcze odległość do celu w linii prostej – trzysta metrów. Dranie są pod częściową osłoną, a jakże by inaczej, a jeśli pozostawicie ich tam przez dłuższą chwilę w spokoju, sytuacja obrońców drastycznie się pogorszy, ponieważ korzystająca z tego wsparcia druga fala już się przedziera przez swych uciekających kompanów ruszając do następnego natarcia... i znowu są tych buntowników setki!

El, jeśli mogę coś doradzić: chyba lepiej byłoby zająć się w pierwszej kolejności odblokowaniem ciężkiego boltera, bo po pierwsze ma on zasięg umożliwiający efektywne rażenie nieprzyjacielskich cekaemów, a po drugie, chyba będziesz go zaraz bardzo potrzebował do odparcia drugiej fali.

Waylander, kapitan Ascolte wciąż się nie odezwał, ale upłynęło dopiero kilka sekund od chwili, w której posłaniec ruszył wzdłuż barykady na jego poszukiwanie, więc musisz się uzbroić w cierpliwość (zresztą to prawa strona linii obrony, więc nie wiadomo, czy on jeszcze w ogóle żyje, skoro cekaemy rebeliantów zbierają tam krwawe żniwo).

Pełen niecierpliwości czekam na Wasze nowe deklaracje.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Wto 21:32, 29 Cze 2010
SamboR
Elokwentny gracz
 
Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 540
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Steinau an der ODER
Płeć: Mężczyzna





"Bracia, proponuję przytrzymać wroga na przedpolu barykady, by dać wytchnienie i możliwość przegrupowania się gwardzistom." - rzucił na kanale wewnętrznym Gregor. Był świadomy słabości zwykłych, ludzkich żołnierzy, jednak nie umniejszało to jego szacunku dla nich - "Ponad to, sugeruję, aby brat Sepheran ostrzelał stanowiska kaemów wroga. Proszę o możliwość dowodzenia kontrszarżą."

Jak napisałem. Dowodzisz Waylander Wink
Zobacz profil autora
Final Sanction
Forum RPG online Strona Główna -> Warhammer 40K
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 6 z 44  
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 42, 43, 44  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin